Chcesz zrzucić brzuch, mieć energię do wieczora i rytm, który nie rozpada się po cięższym tygodniu. Co tydzień czytam Twój raport z jedzenia, snu, treningu i energii, i koryguję plan, zanim jeden gorszy dzień rozłoży resztę.
19 pytań · kilka minut · bez płacenia · odpowiedź w 24h
180+ podopiecznych · 53×5.0 w Google · 9 lat prowadzenia · 30 dni albo zwrot
Trenujesz od lat, wracasz po przerwie albo dopiero zaczynasz. Punkt startu ustawiam pod Ciebie, dla facetów, którzy zarabiają głową i nie odpuszczają weekendów.
Nie biorę każdego, więc ta strona robi za filtr. Jak zobaczysz w niej swój tydzień, będziesz wiedział, czy się kwalifikujesz, zanim cokolwiek wyślesz. Zgłoszenie czytam osobiście, bez rozmowy sprzedażowej.
168 godzin · 7 dni · tu pęka
Wstajesz na kawie, do 15:00 wrzucasz w siebie cokolwiek pod ręką, a wieczorem, kiedy w całej dobie zostało z Ciebie najmniej, decydujesz o jedzeniu. Pizza o 22:30 to tylko miejsce, w którym dzień bez porządnego posiłku w końcu Cię dopada.
Trzeci dzień w robocie na najwyższych obrotach, telefon się urywa. W głowie jedno: byle dotrwać do weekendu. Trening, który miał dziś być, odpuszczasz, bo na niego nie zostało już z Ciebie nic.
Jest wieczór, jest ktoś, komu na Tobie zależy. A w Tobie nic. Po tygodniu na oparach ciało nie ma z czego. Mówisz, że jesteś zmęczony, i to prawda, tylko nie cała.
Znowu obiecujesz sobie „od poniedziałku”. I z każdym kolejnym dopisujesz ten sam dowód: nie dowiozłem. Po drodze wstyd, który wchodzi bokiem: basen, koszulka w wodzie, zdjęcie grupowe z tyłu.
Tę pętlę przecinamy w jednym miejscu, nie kolejną rozpiską. Skoro co tydzień lądujesz w tym samym punkcie, żadna rozpiska tego nie ruszy. Trzeba zobaczyć, w którym dniu i o której godzinie się rozkładasz, i tam zacząć robotę.
Po latach najgorsze nie są kilogramy. Najgorsze jest to, że przestajesz wierzyć własnemu słowu.
Rozpiska, aplikacja, trener na miesiąc: plan ułożony pod kogoś, kto śpi osiem godzin, nie pije i nie lata w delegacje. Ty tak nie żyjesz. Przy pierwszym gorszym tygodniu taki plan wysiada, a Ty wpisujesz to na konto słabej woli i odkładasz start do kolejnego poniedziałku.
Twój tydzień ma 168 godzin: robota bierze najwięcej, potem sen, a forma dostaje resztki i dlatego stoi. Plan bez danych z tych 168 godzin nie ma jak trafić.
Ten zjazd rzadko ma coś wspólnego z silną wolą. Składa się z tego, co i o której jadłeś, jak spałeś i ile stresu zebrałeś od rana. Bierzemy energię od podstaw, koniec z łataniem kawą co dwie godziny.
Poprawiamy jakość snu przez wieczór, jedzenie, trening i to, co robisz po ciężkim weekendzie. Mniej rozbicia rano, głębszy sen w nocy.
Szukamy w danych z tygodnia, gdzie utknęła: jedzenie, sen, stres albo powroty po weekendach. Ruszamy ją z miejsca zamiast dokładać kolejną rozpiskę.
Te zdania to cytaty z ponad 1200 wypełnionych diagnoz, nie moje. Wracają w nich te same miejsca. Obszarów, w które wchodzę najczęściej, jest sześć: energia, głowa, sen, libido, apetyt, sylwetka. W każdym to samo podejście: co robimy i co mierzymy co tydzień. Rozpiskę personalizuje się raz, w dniu wysłania. Prowadzenie personalizuje się co tydzień, bo Twój tydzień co tydzień wygląda inaczej. Dostajesz kogoś, kto patrzy w Twoje dane i koryguje, zanim pęknie w tym samym punkcie.
Pracuję na jedzeniu, treningu, śnie i nawykach. Nie diagnozuję i nie leczę.
Dostajesz panel budowany od zera pod Ciebie: trening, jedzenie, sen, suplementy, badania i progres w jednym miejscu. Tydzień pracy wygląda za każdym razem tak samo.
Raportujesz 12 obszarów, całość zajmuje pięć minut. W tym libido, trawienie i jasność głowy, o które nie pyta żaden gotowy plan. Waga mówi, co się dzieje. Te pola mówią, dlaczego.
Na każdy raport dostajesz pełną odpowiedź na piśmie, kilka akapitów pod Twój tydzień. Ostatnio podopieczny wpisał białko na 70% celu. Policzyłem za niego: prawie każdy dzień miał powyżej. Sam się nie doceniał, liczby tak.
Zmieniam plan tam, gdzie dane pokazują słabe miejsce: jedzenie, trening, wieczór albo powrót po weekendzie. Słaby tydzień raportujesz tak samo, bo to też dane, a z danymi pracuję.
Wtorek: Twój raport, moja odpowiedź. Piątek: plan na weekend. Tak wygląda tydzień ze mną: wszystko w wiadomościach, bez umawiania się na sztywną godzinę, a między tym piszesz, kiedy coś się sypie.
Pierwsze dwa tygodnie to nie rekordy na ławce. Dostajesz rozpiskę 14 badań krwi z instrukcją, kiedy je zrobić, żeby wyniki nie kłamały. Bo jak zrobisz je za wcześnie po mocnym weekendzie, część wyjdzie zawyżona i wprowadzi nas w błąd. Robisz je sam w zwykłej sieciówce, zwykle wychodzi 300–500 zł po Twojej stronie. Dzięki nim nie strzelam na oko.
✓ Wstajesz przed budzikiem, a kawę pijesz, bo lubisz, nie żeby ruszyć.
✓ Pięć godzin pracy z głową w jednym kawałku, decyzje pod presją bez czwartej kawy.
✓ Weekend nie kasuje wtorku. W poniedziałek wracasz do planu, nie dochodzisz do siebie cztery dni.
✓ Lustro w końcu pokazuje ruch, bo tydzień jest wreszcie ustawiony.
Panel buduję ręcznie pod każdego, dlatego miejsca są policzone: biorę tylu, ilu raportów dam radę przejść od deski do deski.
19 pytań · kilka minut · bez płacenia · odpowiedź w 24h

Kamil, 28 · własna ekipa · piątki na mieście
Robił, co miał robić, a forma stała, bo po 14:00 nie miał już siły na nic, weekendy rozkładały mu poniedziałki, a robota i tak czekała.
Zaczęliśmy od weekendów i powrotów po nich, nie od jadłospisu ani kolejnego planu z internetu.
Minus 25 kg. Zeszły zjazdy po 14:00, wrócił łeb do roboty, tydzień przestał się sypać po każdym weekendzie, a piątki dalej są piątkami.
„Pierwszy raz forma nie walczy z moim życiem. Dwa lata się odbijałem, a tu po prostu zaczęło wchodzić.”
Waga to wynik na samym końcu. A to zdania, które słyszę po drodze od facetów, z którymi pracuję:
Weekend przestał kasować tydzień
Jeden gorszy dzień to nie koniec
Wiadomo, skąd to się bierze
Tak mówią, kiedy puszcza to, co latami trzymało ich w miejscu.
Trzy z ponad 180 historii. Twarze zasłonięte na ich prośbę, pełne opinie z imienia i nazwiska wiszą w Google. Waga zejdzie, ale dostajesz przede wszystkim tydzień, który przestaje Cię co chwilę wywalać.



Publiczne oceny przy prawdziwych profilach. Faceci, którzy weszli i zrobili robotę, każdego sprawdzisz sam. Niżej zrzuty prosto z wizytówki, a pod nimi dwie w całości.
„Całe życie sceptycznie podchodzę do tych wszystkich coachy i trenerów. Ale na tyle zaprzyjaźniłem się z kontentem Michała, że postanowiłem spróbować. Pół roku, co mi szkodzi? Wydaję tyle w weekendy na imprezy.”
Dawid · wszedł mimo wątpliwości · zweryfikowana opinia Google
„Współpracowałem przez 3 miesiące i mogę z czystym sumieniem polecić go każdemu. Schudłem 14 kg, ale co najważniejsze, nauczyłem się bardzo dużo o treningu i odżywianiu. Wszystko dopasowane indywidualnie, bez presji i bez magicznych metod.”
Adrian · −14 kg w 3 miesiące · zweryfikowana opinia Google
Dla skali: diagnozę wypełniło ponad 1200 facetów, prowadzenie skończyło 180+. Czytam wszystkie zgłoszenia, biorę garstkę. Nie dlatego, że reszta była za słaba, tylko dlatego, że ręczna robota ma sufit.
19 pytań · kilka minut · bez płacenia · odpowiedź w 24h
Nie oceniam, co robisz w sobotę. Pytam co, ile i kiedy, i wpisuję to w plan. Sobota nie znika, bo ktoś w rozpisce dopisał „unikać”, więc nie udaję, że jej nie ma. Alkohol rozwala sen tak, że po ośmiu godzinach wstajesz jak po czterech, i właśnie dlatego udawanie kończy się rozjazdem do środy.
Dostajesz spisany plan powrotu: jak ustawić jedzenie, wodę, sen i następny dzień, żeby wybicie zamykało się w niedzielę, a nie ciągnęło do wtorku. Uczysz się wracać do rytmu w 24 godziny zamiast tracić trzy dni. Bez cudów: procedura zamiast zgadywania na kacu.
Plan nie jest testem charakteru. Zarwana noc, delegacja, wesele, choroba, tydzień na oparach: nic nie przepadło, przełączamy tydzień na inny tryb. Pełny, kiedy życie gra. Minimum, kiedy kilkoma ruchami trzymasz rytm zamiast rzucać wszystko. Powrót, kiedy wracasz do jedzenia, ruchu i snu w dobrej kolejności, bez nadrabiania i bez kary. Nie imprezujesz? Ten sam mechanizm robi robotę przy wyjazdach i deadline'ach. Cel jest jeden: jeden słabszy dzień nie zamienia się w słabszy tydzień.
Plan to najmniejsza część roboty. Reszta to decyzje w trakcie tygodnia, kiedy życie przestaje pasować do kartki. Zakres spisany wprost, żebyś wiedział, co kupujesz.
Trening, jedzenie, sen, suplementy, badania i progres w jednym miejscu, budowany ręcznie od zera pod Ciebie.
Wtorek: Twój raport i moja pełna odpowiedź na piśmie. Piątek: plan na weekend.
Wiadomości 7 dni w tygodniu, w ustalonych ramach. Między raportami piszesz, kiedy coś się sypie, nie czekasz do wtorku.
Plan zmienia się co tydzień pod dane, nie raz na start. Zamiast „więcej dyscypliny” dostajesz sposób na tę jedną godzinę, w której do tej pory odpadałeś.
Rozpisuję, co zlecić, i czytam wyniki pod Ciebie, na starcie i kontrolnie.
Dobierane po badaniach, pod Twój sen, stres i regenerację. Jak czegoś nie widać w Twojej krwi, nie każę Ci tego kupować.
Nie robię za Ciebie: raport i trening są po Twojej stronie.
Nie diagnozuję i nie leczę. Leki i zdrowie zostają u lekarza.
Nie obiecuję kraty w osiem tygodni, bo to marketing, nie fizjologia.
Nie sprzedaję samego jadłospisu ani samego planu treningowego. Jedno i drugie widziałeś sto razy i dalej stoisz w miejscu, bo to połowa roboty sprzedawana jako całość.
Plan z neta, aplikacja i trener od techniki widzą wycinek: kartkę, godzinę na sali albo kalorie. Weekend, sen i stres zostają poza zasięgiem i żaden z nich nie ma planu, żebyś kiedyś odszedł. Ja prowadzę cały tydzień, koryguję po gorszym dniu, zanim znikniesz, a na końcu prowadzisz się sam.
Jeśli po diagnozie uznam, że pełne prowadzenie to u Ciebie przerost, wskażę lżejszy tryb pracy zamiast wciskać droższy.
„Próbowałem już wszystkiego. Trenerzy, plany, ebooki. Czemu akurat u Ciebie ma wejść?”
Najczęstsze pytanie w formularzu. Bo z tych wszystkich prób zostaje mapa tego, co u Ciebie nie zadziałało. Zaczynam od niej, nie od zera, i nie powtarzam błędów, które już masz za sobą.
Wolisz najpierw o coś zapytać? Napisz jedno pytanie na @hantleitalerz, odpowiem wprost, bez wciskania.
Pół roku roboty 1:1 kosztuje więcej niż plik z neta, nie udaję, że jest inaczej. Personalny rozlicza Cię z treningów, dietetyk z kalorii. Ja z całego tygodnia. Płacisz między innymi za to, żeby jeden słaby dzień został zauważony, zanim zrobi się z niego słaby miesiąc.
1 600–2 000 zł miesięcznie × pół roku
8 400–10 500 zł za całość
Równe, bez balonu i dopłat, przez operatora płatności. Faktura możliwa.
300–500 zł po Twojej stronie, w zwykłej sieciówce, poza ceną prowadzenia.
Sprawdzasz mnie w praktyce: zero ruchu w śnie, energii albo wadze i oddaję całą wpłatę.
Skąd widełki: różni faceci wchodzą z różnym frontem roboty na starcie i inną liczbą rzeczy do naprawienia. Dokładną kwotę dostajesz po diagnozie, zanim zapłacisz złotówkę, i zanim cokolwiek zdecydujesz.
Ty płacisz pieniędzmi, które wracają z każdą wypłatą. Ja płacę godzinami, których nikt mi nie odda. Dlatego kosztuje tyle, ile kosztuje.
Nie porównuj tego z trenerem za 400. Porównaj z kolejnym rokiem w tym samym miejscu: poniedziałki z resetem, wieczory na oparach, ciało, które po dwunastu miesiącach wygląda prawie tak samo.
19 pytań · kilka minut · bez płacenia · odpowiedź w 24h
Wchodzisz w robotę na dłużej i nie masz jak z góry sprawdzić, czy zagra. Dzielę to na dwie rzeczy, żebyś nie musiał wierzyć mi na słowo.
Zero ruchu w śnie, energii albo wadze przez pierwszy miesiąc? Piszesz jedno zdanie i oddaję całą wpłatę. Masz miesiąc, żeby sprawdzić mnie w praktyce.
Trzymasz swoją stronę, a twardy wynik nie przychodzi? Oddaję całą wpłatę. Co bierzemy za wynik (pomiary, zdjęcia, energia i sen w skali) spisujemy na wejściu, na piśmie, zanim zapłacisz. Warunek: wysłane raporty tygodniowe i trzymanie planu.
Czego nie obiecuję: że będzie łatwo i że zrobię to za Ciebie. Obiecuję, że każdy tydzień dostaje kierunek, a w gorszy dzień masz do kogo napisać, zanim odpuścisz. Co ja ryzykuję: pół roku swojej roboty i zwrot, jak nie dowiozę. Gdybym rozdawał plany, które nie działają, oddawałbym kasę w kółko i dawno bym się zwinął.
Plan za 400 wystarczy, jeśli masz stabilny tydzień i umiesz go wdrożyć. Gdy problemem jest wiedza, nie potrzebujesz mnie. Ja wchodzę tam, gdzie gorszy tydzień zmienia zachowanie: co tydzień czytam raport i koryguję, zanim plan pójdzie do kosza.
Możesz. Odchudzanie się przed trenerem to jak sprzątanie przed sprzątaczką. Przychodzisz z tym brzuchem i z tymi wynikami, one są punktem startu, nie egzaminem.
Pięć minut dziennie z telefonu, rano przy kawie, plus treningi, zwykle cztery w tygodniu. Na dni bez czasu masz wersję minimum, zamiast wyrzutów sumienia.
Nie. Pękasz nie na jednej rozmowie w miesiącu, tylko w środę o 22:40 i w sobotę wieczorem. Jestem w wiadomościach dokładnie w tych momentach i reaguję od razu, nie tydzień później.
Zostaje między nami, w wiadomościach, bez oceniania. Piszesz jak jest: ile, co, kiedy. Im mniej ściemniasz, tym lepszy plan dostajesz. Zdjęcia sylwetki widzę tylko ja.
Nie. Układam trening pod to, co masz: siłownia, hantle w domu albo sam ciężar ciała na start. Po diagnozie mówię wprost, co da się wycisnąć z Twojej opcji i kiedy warto ją rozbudować.
Raportujesz go tak samo, bo słaby tydzień to też dane. Znikasz na dłużej? Piszę pierwszy. Gwarancja wyniku trzyma się licznika wysłanych raportów, więc opłaca się wrócić, nie zniknąć.
Da się, tylko mów o tym wprost. Nie odstawiam leków i nie wchodzę w rolę lekarza. Układam jedzenie, trening i sen wokół tego, co bierzesz.
Odwrotnie. Cała robota idzie w to, żebyś prowadził się sam. Zostaje Ci mapa własnego tygodnia. Chcesz zostać dłużej, spoko, ale nie musisz.
Kiedyś też myślałem, że brak formy to brak charakteru. Jak coś nie wchodziło, słyszałem to samo co Ty: za mało chcesz. Wygodne zdanie, bo zdejmuje winę z prowadzącego. Dziś wiem, że jest za płytkie.
180+ facetów poprowadzonych 1:1 do końca. Działasz ze mną, nie z asystentem. Zapłaciłem kiedyś za programy u pięciu trenerów z „topki”, prawie dwa lata po drugiej stronie ekranu, i każdy dawał plan, a potem zostawiał mnie z weekendem. Katowałem się pod idealnego siebie z poniedziałku i co piątek się rozsypywałem, bo kartka nie wie, że w sobotę masz wesele. Wiem dokładnie, gdzie Cię zostawią, bo mnie tam zostawili.
Zanim cokolwiek wyślesz, możesz mnie sprawdzić za darmo: setki rolek i godziny gadania na Instagramie. To, co mówię tam, i to, co czytasz tu, to ten sam facet.
Michał · Talerzihantle
Twoja praca nie zwolni. Weekendy nie znikną. Forma musi powstać w życiu, które masz teraz. Łatwiej powiedzieć „muszę znaleźć lepszy plan”, niż przyznać: „od miesięcy nie dowożę tego, co sam sobie obiecuję”. Z pierwszym nic nie zrobisz. Z drugim pracuję na co dzień. Nie wysyłasz zgłoszenia po to, żebym Cię przekonywał. Wysyłasz je po to, żebym zobaczył Twój tydzień i powiedział wprost, jaki następny krok ma sens.
Odpowiedzi czytam tylko ja. Nie trafiają do żadnego zespołu ani listy wysyłkowej i nie zapisujesz się przez nie na nic.
19 pytań · kilka minut · bez płacenia · odpowiedź w 24h
Doczytałeś tu i dalej coś Cię blokuje? Nie wypełniaj na siłę. Napisz to jedno pytanie na @hantleitalerz, odpowiem konkretnie, bez wciskania. → @hantleitalerz