Nie musisz czytać całości. Pokaż mi swój tydzień, a odpiszę w 24h.
Zacznij, 5 minut →
Współpraca 1:1 · uczę Cię prowadzić własny tydzieńTen, w którym po pracy nie masz już energii, odpuszczasz jeden dzień, potem drugi i chwilę później znowu szukasz „nowego startu”.
Właśnie tam zaczyna się moje prowadzenie.
Nie wtedy, kiedy wszystko idzie zgodnie z planem. Tylko wtedy, kiedy przestaje i trzeba zdecydować, co robisz dalej.
Pokaż mi swój tydzień →
Najpierw rozkładam Twój tydzień, dopiero potem mówię, ile kontroli potrzebujesz. Który opis to bardziej Ty?
Trening i jedzenie ogarniasz sam. Nie chcesz, żeby ktoś prowadził Cię za rękę. Chcesz spojrzenia z zewnątrz i pewności, że kolejne miesiące nie idą w piach.
Sprawdź, czy wystarczy Kierunek →Plan znasz lepiej niż większość. Tylko po weekendzie lecą sen, energia, skupienie, apetyt albo libido, a poniedziałek to trzy dni wracania do siebie. Rozkładamy cały ciąg, nie jeden plan.
Pokaż mi cały tydzień →Po Twoich odpowiedziach mówię wprost: wystarczy Kierunek, potrzebujesz pełnego 1:1, najpierw inny krok, albo to nie ten moment. Płacisz za tyle kontroli, ile wymaga Twój problem, nie za najdroższy wariant.
Jeden przychodzi po sylwetkę. Drugi po energię, sen i hormony, które leżą. Trzeci po głowę, bo praca zjada mu skupienie i napęd. Większość po kilka rzeczy naraz.
Nie wyceniam Cię z cennika. Wypełniasz formularz, czytam Twój tydzień, i dopiero wtedy mówię, nad czym siadamy i ile to kosztuje. Nie każdy dostaje to samo i nie każdy płaci tyle samo.
Plan pod Twój grafik plus krótszy wariant na tydzień, gdy robota rozwala kalendarz. Wchodzisz na siłownię wiedząc, co robić.
Kalorie i posiłki pod delegacje, późne powroty i wyjścia. Bez planu żywieniowego, który pada po pierwszej zmianie grafiku.
Wieczór, kofeina, powrót po słabszej nocy. Wracasz do głowy o 15:00, zamiast łatać kawą i odpuszczać trening.
Wbijasz proste dane, ja czytam całość, wybieramy jedną, dwie korekty. W pełnym 1:1 piszesz też pomiędzy raportami.
Za każdy miesiąc w tym samym tygodniu płacisz. Rozłożone na raty, dlatego nie czujesz jednej dużej straty. Zsumuj sam.
Pokażę Ci, co kasuje cały Twój tydzień.
Całe życie sceptycznie podchodzę do tych wszystkich coachy, trenerów. Ale na tyle zaprzyjaźniłem się z kontentem Michała, że postanowiłem spróbować. Pół roku, co mi szkodzi? Wydaję tyle w weekendy na imprezy.
Nie biorę każdego · ta strona robi za filtr
Jeśli już czujesz, że gramy o cały Twój tydzień, a kolejna rozpiska niczego tu nie załatwi, nie musisz czytać reszty.
A jak wchodzimy: pierwsze 30 dni to ja muszę dowieźć. Nie drgnie nic uzgodnionego, oddaję całą kasę. Ryzyko trzymam u siebie.
Pokaż mi od razu swój tydzień →Większość planów milczy do końca miesiąca. Ja widzę gorszy dzień i reaguję, zanim rozłoży resztę tygodnia. Co tydzień ta sama pętla, pięć ruchów:
„W poniedziałek widzę w Twoim panelu, że weekend Cię rozjechał: sen pięć godzin, zero porządnego jedzenia. Zmiana planu: dziś jesz ten posiłek, trening przesuwamy o dzień. Nikt nie udaje, że weekend był idealny."
Masz do mnie dostęp przez cały tydzień, wprost w wiadomościach.
Tryb Pełny
Normalny tydzień: 4 treningi, dopięty bilans i regeneracja na 100%.
Tryb Minimum
Ciężki tydzień w pracy: 2 mikro-treningi po 25 min i dbanie o podstawy, żeby nie spaść z toru.
Tryb Powrót
Niedziela po wyjeździe: gotowa sekwencja nawodnienia i posiłków bez głodówki i karania się w poniedziałek.
W skrócie: jak wygląda tydzień pod moim okiem · po czym poznaję, że się sypie · kogo nie biorę
Bartek nie był facetem bez dyscypliny, bo ogarniał firmę, ludzi i terminy, których większość by nie udźwignęła, a mimo to jego forma stała w miejscu od dwóch lat i był pewny, że to kwestia słabej woli.
Kiedy otworzyłem jego tydzień dzień po dniu, okazało się, że wola nie miała z tym nic wspólnego, bo wszystko sypało się w jednym punkcie: w weekend. Sama sobota była najmniejszym zmartwieniem, znacznie gorsze były dwa dni po niej, które co tydzień kasowały robotę z pięciu.
Po pięciu tygodniach przyszła panika, bo waga stała. Zamiast go pocieszać, otworzyłem resztę liczb. Pas zszedł o cały rozmiar paska, a na hantlach Bartek dźwigał trzy razy więcej niż na starcie. Zmiana zachodziła co tydzień, tylko nie tam, gdzie patrzył.
U Ciebie ten punkt może leżeć w weekendzie, tygodniu bez snu albo jednej porze posiłków. Nie zgaduję, tylko otwieram Twoje dane i pokazuję go palcem.
Najpierw rozkładam cały Twój obecny tydzień: każdy posiłek, sen, trening i moment, w którym tracisz kontrolę. Potem stopniowo podmieniamy jedzenie i nawyki, jedną rzecz na raz, aż zaczyna działać samo. Żadnego „masz plan, radź sobie" i żadnego planu żywieniowego, który porzucasz w drugim tygodniu.
Ponad 1200 facetów rozłożyło przede mną swój tydzień i wracają te same zdania. Cytaty w kartach niżej są ich, nie moje.
Mam niską energię i zjazdy w ciągu dnia, po południu zostaje ze mnie mokra szmata.
+Co robimy: sprawdzamy cały dzień, bo na popołudniowy zjazd wpływa to, co i o której jadłeś, jak spałeś oraz ile stresu zebrałeś od rana. Ustawiamy sen, pory jedzenia, kroki i trening tak, żeby kawa przestała łatać każdą dziurę.
Co mierzymy: energię rano i po południu, godziny zjazdów, jakość snu oraz liczbę kaw, których potrzebujesz.
Do południa robię, po obiedzie głowa siada i nie skupię się na robocie, a z niej żyję.
+Co robimy: ustawiamy sen, jedzenie i rytm dnia tak, żeby głowa pracowała również po południu, a energia wystarczała na robotę, ludzi i życie po 17, nie wyłącznie na trening.
Co mierzymy: liczbę godzin pełnego skupienia, porę spadku energii oraz dni, w których uciekasz w prokrastynację.
Budzę się zmęczony, mimo że śpię normalnie, a jak polecę w weekend to nie śpię całą noc.
+Co robimy: porządkujemy wieczór, jedzenie, trening i powrót po trudniejszym weekendzie, żeby rano było mniej rozbicia, a noc dawała więcej odpoczynku.
Co mierzymy: samopoczucie po przebudzeniu, długość i jakość snu, nocne pobudki oraz czas powrotu do rytmu po weekendzie.
Rano coraz częściej nie stoi, libido i motywacja leżą niżej niż powinny.
+Co robimy: pracujemy nad snem, treningiem i jedzeniem, a suplementację rozważamy dopiero na podstawie badań; jeżeli wyniki wymagają diagnozy lub leczenia, kierunek ustalasz z lekarzem.
Co mierzymy: samopoczucie, libido i gotowość do działania, a wyniki krwi traktujemy jako informację do omówienia z właściwym specjalistą.
Apetyt i głód po weekendzie rozwala mi jedzenie, a przy ciężkiej pracy ciężko cokolwiek trzymać.
+Co robimy: ustawiamy posiłki pod dzień, który masz, razem ze zmianami, dojazdami i późnymi powrotami, żeby wieczorne jedzenie nie zależało wyłącznie od silnej woli.
Co mierzymy: liczbę dni z utrzymanym planem, siłę głodu oraz sytuacje, w których stres albo wybicie z rytmu zmieniły jedzenie.
Trenuję, ale sylwetka stoi i coraz mniej chce mi się patrzeć w lustro.
+Co robimy: szukamy miejsca, w którym utknęła sylwetka, a potem dopasowujemy trening oraz jedzenie tak, żeby znów ruszyć z miejsca, bez odcinania reszty życia.
Co mierzymy: obwody, wagę, siłę na głównych ćwiczeniach, cotygodniowe zdjęcia sylwetki, które widzę tylko ja, oraz Twoją ocenę zmian.
Po weekendzie i przy stresie brzuch wariuje: wzdęcia, ciężkość i rytm z kosmosu.
+Co robimy: patrzymy, co realnie rusza Twój żołądek: alkohol i weekend, pory i tempo jedzenia, stres oraz to, co ląduje na talerzu w gorsze dni. Ustawiamy jedzenie tak, żeby brzuch przestał być codziennym tłem, o którym musisz myśleć.
Co mierzymy: komfort trawienia, wzdęcia i ciężkość, rytm wypróżnień oraz to, jak brzuch reaguje na stres i wybicie z rytmu. Objawy niepokojące zostawiamy lekarzowi, nie zgadujemy.
Pracuję nad jedzeniem, treningiem, snem i nawykami, a diagnozę i leczenie zostawiam lekarzowi. Wyniki badań wykorzystuję do rozsądniejszych zaleceń w granicach moich kompetencji.
Ten sam tydzień, dwa scenariusze. W weekend wpada zakłócenie: gorszy sen, impreza, wyjazd. Jeden wraca do rytmu w poniedziałek, drugi leci aż do restartu. Różnica nie jest tam, gdzie jej szukasz.
Co tydzień siadam nad Twoim poprzednim tygodniem i mierzymy razem, co zadziałało, a gdzie się posypało. Z tego składam mini-plan na kolejny: jedna albo dwie zmiany, nie dziesięć naraz, żeby Cię nie przytłoczyć. Wchodzisz stopniowo, aż zaczyna działać bez trzymania Cię za rękę. Panel masz swój, a jak wygląda moja odpowiedź, zobaczysz niżej.
⤢ powiększ
waga „stoi", a pas i tak zjechał ↑ o tym mówię
Liczby jednego tygodnia, zanonimizowane. Każdy panel składam ręcznie pod jednego człowieka.
Panel to tylko liczby. Liczby zmieniają formę dopiero, gdy podejmujesz na ich podstawie decyzję w tym tygodniu.
⤢ powiększ
„Węgle wyszły 249 przy celu 275. Sam bilans jest git, ale paliwo siedzi nie tam, gdzie powinno. Magazynujesz je w mięśniach, a one zasilają końcówkę sesji, czyli te serie, na których stoisz najsłabiej."
„Waga stoi szósty tydzień. W tym samym czasie pas zszedł o 4 centymetry, tonaż na głównych bojach urósł o 19 procent, a głód spadł z 7 na 3. Gdybym patrzył tylko na wagę, powiedziałbym Ci, że nic się nie dzieje. I obaj byśmy się mylili."
To fragment jednej odpowiedzi, a podobną dostajesz co tydzień: kilka stron czytanych i pisanych ręcznie pod Twój tydzień.
To publiczne oceny w Google przy prawdziwych profilach facetów, którzy weszli we współpracę i zrobili robotę, więc możesz otworzyć stronę i sprawdzić je sam.
Współpracowałem przez 3 miesiące i mogę z czystym sumieniem polecić go każdemu. Schudłem 14 kg, ale co najważniejsze, nauczyłem się bardzo dużo o treningu i odżywianiu. Wszystko dopasowane indywidualnie, bez presji i bez magicznych metod.
Michał to osoba, której jak zaufasz poprowadzi ciebie na szczyt. Współpracując z nim udało mi się w 5 miesięcy zbudować 10 kg masy mięśniowej, co uważam za wielki sukces. Bez presji przygotuje ciebie pod cel, który sobie obierzesz.
To ściana opinii prosto z Google, każda wisi publicznie przy profilu.
Obok zdjęć pokazuję też to, co ruszyło wynik.
„Pierwszy raz forma nie walczy z moim życiem. Dwa lata się odbijałem, a tu po prostu zaczęło wchodzić."
Posłuchaj człowieka, który był w Twoim miejscu
Przed
Po
Przed
Po
Przed
Po
Przed
PoCztery z 200+ historii. Twarze zasłonięte na ich prośbę, pełne opinie z imienia i nazwiska masz w Google i w wiadomościach.
Waga jest wynikiem na końcu, natomiast po drodze faceci, z którymi pracuję, opisują zmiany, które znaczą dla nich więcej.
„Pierwszy weekend, po którym nie zacząłem w poniedziałek od zera."
Weekend przestał kasować tydzień„W końcu wiem, czemu o 22 ciągnęło mnie do lodówki. Latami myślałem, że jestem po prostu za słaby. Gówno prawda, to był rozjechany dzień."
Wiadomo, gdzie pękaszTak mówią, kiedy puszcza to, co latami trzymało ich w miejscu.
Kiedy coś nie wchodziło, słyszałem to samo co Ty: za mało chcesz, co było wygodnym sposobem na zdjęcie odpowiedzialności z trenera i przerzucenie jej na podopiecznego, choć najczęściej nie opisywało prawdziwego problemu.
12 lat przy tym · 200+ podopiecznych 1:1
Zapłaciłem za programy u pięciu trenerów z „topki" i prawie dwa lata siedziałem po drugiej stronie ekranu, jako ich podopieczny. Każdy dawał plan i znikał na weekend. Wiem, w którym miejscu Cię zostawią, bo sam tam stałem.


Kładziesz się spać, wiedząc, co będziesz jeść jutro, nawet jeśli jutro oznacza delegację.
Wpisujesz imprezę, zarwaną noc i alkohol bez ukrywania. To są dane do planu, a nie grzech do spowiedzi.
Nieprzespana noc, wesele, wyjazd czy kilka dni poza rytmem nie znikną dlatego, że w rozpisce pojawi się słowo „unikać". Wpisujemy je wcześniej i ustalamy, jak przez nie przejść, nie porzucając całego tygodnia.
Formę ustawiam wokół życia, które prowadzisz, dlatego dostajesz sposób na sen, jedzenie i powrót do podstaw po słabszej nocy.
Niedziela rano po zarwanej nocy
Wiesz, jak ustawić posiłki, ruch i odpoczynek, żeby spokojnie wrócić do rytmu zamiast przeciągać rozjazd do wtorku.
Poniedziałek po wyjeździe
Wracasz do zwykłych pór jedzenia bez głodówki, nadrabiania treningów i wyrzucania całego planu.
Życie towarzyskie w normalnym tygodniu
Wychodzisz z ekipą i nadal robisz swoje, bo plan ma miejsce na odstępstwa zamiast wymagać idealnej izolacji.
Nie idealny. Zwykły tydzień, tyle że przestał się sypać przy każdym wybiciu.
Żadnej transformacji z reklamy. Twój tydzień ustawiony tak, żeby forma budowała się w tle, kiedy Ty żyjesz normalnie.
Nie udaję, że ta współpraca pasuje każdemu, dlatego lepiej dla nas obu sprawdzić to teraz, zanim stracimy czas i pieniądze.
„Próbowałem już wszystkiego. Trenerzy, plany, ebooki. Czemu akurat u Ciebie ma wejść?"
Bo z tych wszystkich prób zostaje mapa tego, co u Ciebie nie zadziałało. Zaczynam od niej, nie od zera i nie powtarzam błędów, które już masz za sobą.
Masz dość zaczynania od zera, umiesz działać, jak dostaniesz kierunek. Wolisz raz naprawić swój tydzień, niż piąty rok powtarzać „od poniedziałku".
Nie płacisz za plik w PDF z chmury. Płacisz za ręczną robotę: co tydzień znajduję, gdzie Twój wynik się zacina, i skracam drogę od potknięcia z powrotem na tory. Po kilku miesiącach prowadzisz się sam.
Zanim zobaczysz kwotę, wróć na chwilę do rachunku z góry. Za moment zobaczysz, czemu jest niższa niż ten sam rachunek liczony przez rok.
Po rozłożeniu Twojego tygodnia ustalam, który model ma u Ciebie sens i jaka będzie kwota, ponieważ zależy ona od złożoności Twojego tygodnia, a nie od wysokości zarobków.
Dla ogarniętego faceta, który tydzień ma w miarę poukładany i chce popracować głównie nad sylwetką. Sam wdrażasz ustalenia, a ja co 14 dni daję spojrzenie z zewnątrz i korektę kierunku, żebyś nie skręcił w złą stronę.
Pełny zakres: sylwetka, energia, sen, hormony, jedzenie, weekendy i powrót po wybiciu z rytmu. Dla faceta, którego tydzień jest zmienny i kilka rzeczy napędza się wzajemnie. Sprawdzamy się co 7 dni, jestem w kontakcie pomiędzy i reaguję na bieżąco.
Pełną kwotę pod Twój przypadek dostajesz na piśmie po rozłożeniu tygodnia, zanim cokolwiek zdecydujesz. Rozliczenie idzie miesiąc do miesiąca, raty równo, bez balonu na końcu. Pierwsze 30 dni sprawdza mnie, zanim wejdziesz na dobre.
Zostajesz, jak jest
Rachunek z góry leci co miesiąc: energia, pewność siebie, testosteron, lata. Płacisz go bez końca i bez pokwitowania.
Wchodzisz
Kwota skończona, miesiąc do miesiąca, na piśmie. Po kilku miesiącach prowadzisz się sam i ten rachunek się zamyka.
Prawdziwe pytanie brzmi: co jest droższe? Te kilka miesięcy ze mną czy kolejny rok tego samego tygodnia?
Ile osób biorę
Maksymalnie 30 podopiecznych naraz, nie więcej. Powyżej tego przestaje być prowadzenie 1:1. Komplet znaczy komplet, nowi czekają na zwolnione miejsce.
Jeśli budżet nie gra
Nie wypełniaj tego formularza na siłę. Rozłóż ze mną swój tydzień za darmo i wróć, kiedy będzie Cię na to stać bez spinania budżetu.
Wchodzisz, nie wiedząc z góry, czy zagra. Dlatego pierwszy miesiąc sprawdza mnie, nie Ciebie: na jednym, policzalnym warunku, który dostajesz na piśmie przed płatnością.
Pierwsze 30 dni: ruch albo zwrot.
Przez pierwszy miesiąc poznajesz, jak pracuję. Sen, energię i wagę wpisujesz co tydzień w panel, więc ustalony na wejściu „ruch" stoi na Twoich danych, nie na moim widzimisię. Definicję tego ruchu dostajesz na piśmie przed płatnością. Jeśli przez miesiąc żaden uzgodniony wskaźnik nie drgnie, piszesz jedno zdanie, a ja oddaję całą wpłatę.
Po Twojej stronie zostaje trzymanie uzgodnionych działań, a wszystkie warunki są spisane jasno i bez kruczków. Gwarancja dotyczy uzgodnionych wskaźników procesu i rezultatu, na które wpływa zakres współpracy. Nie obejmuje diagnoz, leczenia ani obietnic o konkretnych poziomach hormonów, bo tym zajmuje się lekarz.
Pełne zasady, gwarancja i warunki rezygnacji → /zasady
Warunki są publiczne i dostępne przed podjęciem decyzji.
Podpisuję to imieniem.MichałMoże faktycznie nie potrzebujesz kogoś do rozpisania ćwiczeń. Pytanie brzmi inaczej: czy widzisz cały schemat, kiedy sam w nim siedzisz? Dlaczego jeden tydzień działa, inny zabiera Ci energię, a po konkretnym wybiciu wracasz przez trzy dni. Jak problem to sam kierunek progresu, wystarczy lżejsza korekta. Jak kilka rzeczy napędza się nawzajem, pracujemy nad całym tygodniem.
Suplement nie naprawi tygodnia, którego podstawy codziennie działają przeciwko Tobie. Najpierw sprawdzam sen, jedzenie, trening, stres, rytm dnia i wyniki badań. Suplementację traktuję jako narzędzie, nie produkt główny. Diagnozy, leczenia i farmakologii nie robię, od tego jest lekarz.
Możesz spróbować. Tylko trudno zobaczyć cały schemat tygodnia, gdy siedzisz w nim po uszy. Policz uczciwie, ile jeszcze miesięcy chcesz oddać samodzielnemu zgadywaniu.
Odchudzanie przed trenerem to jak sprzątanie przed sprzątaczką. Ten brzuch i te wyniki są punktem startu, nie egzaminem.
Plik z internetu nie wie, że w sobotę wyjeżdżasz, a w czwartek masz trudny dzień w pracy, dlatego najpierw szukam tego, co Cię blokuje. Dopiero na tej podstawie układam rozpiskę.
Nie potrzebuję idealnego tygodnia, potrzebuję prawdziwego. Gdy przychodzi gorszy, wpisujesz go bez ukrywania. To jest ten moment, w którym widać schemat i robię korektę, zanim znikniesz do poniedziałku. Liczy się najkrótsza droga od potknięcia z powrotem na tory.
Szczegóły Twojego tygodnia zostają między nami, a pytam o nie wyłącznie po to, żeby zalecenia pasowały do życia, które prowadzisz.
Pękasz w środę o 22:30 i w sobotę wieczorem, a nie raz w miesiącu przy kawie. Jestem w wiadomościach w tych momentach, w których normalnie tracisz tydzień. Dlatego to prowadzenie działa tam, gdzie check-in nie zdąży.
Dane wbijasz z telefonu, około dwóch minut dziennie, najczęściej rano przy kawie. Raz w tygodniu przegląd na 5-10 minut, plus ustalone treningi, cztery w tygodniu. Reszta mieści się w normalnym dniu.
Siłownia daje najwięcej możliwości progresji, ale możemy pracować również w domu, jeżeli masz sprzęt odpowiedni do celu i zaakceptujesz wynikające z tego ograniczenia.
Robisz je sam w zwykłej sieciówce, mówię, co zlecić. Koszt koło 300-500 zł, raz na start i kontrolnie po drodze.
Jest szansa, że to jedna z lepszych decyzji, które od miesięcy odkładasz na „później". Zajmie Cię 5 minut.
Będą kolejne niedziele bez napędu i piątki, po których do siebie wracasz dopiero w środę. Za pół roku możesz mieć pierwszy tydzień, który przeszedł bez restartu. Albo kolejną obietnicę złożoną sobie w niedzielę, która padnie w środę.
Liczy się jedno: ile kolejnych poniedziałków chcesz jeszcze zacząć od zera.
Nie potrzebuję idealnego zgłoszenia. Potrzebuję prawdziwego.
Bez płacenia, bez telefonu, bez zapisów na listę. W 24 godziny masz ode mnie odpowiedź w wiadomości na Instagramie.
Odpowiedzi czytam tylko ja. Nie trafiają do żadnego zespołu ani listy wysyłkowej i nie zapisujesz się przez nie na nic.
Skoro doczytałeś aż tu, to nie przypadek. Wypełnij ten formularz, zajmie Ci 5 minut. Pomogłem już 200 chłopakom i Tobie też chcę. Nie obiecuję, że wejdziemy, ale zaufaj mi na ten jeden ruch i nie odkładaj tego jak tysiąca innych rzeczy. To może być pierwsza rzecz, dzięki której przestaniesz odkładać. Nawet jak powiem „to nie ten moment", dostajesz ode mnie wskazówkę, od czego zacząć.
Michał
Wypełniasz z Instagrama? Kliknij powyżej. Formularz otworzy się jako pełna strona i na pewno się załaduje.
Formularz się nie ładuje?
Otwórz ten sam formularz w nowej karcie.
Jeżeli doczytałeś do końca, ale nadal coś Cię blokuje, nie wypełniaj formularza na siłę. Napisz jedno pytanie na @hantleitalerz, a odpowiem bez wciskania.
