Współpraca 1:1 · kontrola całego tygodniaChcesz zrzucić brzuch i odzyskać energię po południu, ale co poniedziałek zaczynasz od nowa. Biorę Twój tydzień w całości i pokazuję dzień oraz godzinę, w której wszystko zbacza z toru.
Współpraca dla facetów, którzy potrafią trzymać plan od poniedziałku do środy, i gubią go, gdy tydzień przestaje być idealny.
Sprawdź, gdzie pęka mój tydzień →
Całe życie sceptycznie podchodzę do tych wszystkich coachy, trenerów. Ale na tyle zaprzyjaźniłem się z kontentem Michała, że postanowiłem spróbować. Pół roku, co mi szkodzi? Wydaję tyle w weekendy na imprezy.
Nie biorę każdego · ta strona robi za filtr
Jeśli już czujesz, że gramy o cały Twój tydzień, a kolejna rozpiska niczego tu nie załatwi, nie musisz czytać reszty.
Diagnoza tygodnia zajmuje około pięciu minut, czytam ją sam i w ciągu 24 godzin piszę, czy wchodzimy, zaczynamy od innego kroku, czy to nie ten moment.
Przejdź od razu do diagnozy →Rozsypałeś się we wtorek, kiedy nikt nie powiedział: „Dziś odpuść ten trening, zjedz konkretny obiad, a jutro zrobimy to inaczej.”
„W środę widzę w Twoim panelu, że spałeś 5 godzin i nie miałeś czasu na obiad. Zmiana planu: dziś jesz ten posiłek, a trening przenosimy na czwartek. Nikt nie udaje, że ten dzień był idealny."
Dostajesz reagowanie na żywo w DM, zanim gorszy dzień rozłoży resztę tygodnia.
W skrócie: jak wygląda tydzień pod moim okiem · po czym poznaję, że się sypie · kogo nie biorę
Zaczyna się w czwartek o 14:30 na trzeciej kawie, kiedy zamiast posiłku wjeżdża cokolwiek pod ręką, a o 22:40 Twój organizm po prostu nadrabia brakującą energię z całego dnia.
Kiedy poukładamy odżywianie w ciągu dnia, wieczorny głód i ciąg do słodkiego puszczają same.
Bartek nie był facetem bez dyscypliny, bo ogarniał firmę, ludzi i terminy, których większość by nie udźwignęła, a mimo to jego forma stała w miejscu od dwóch lat i był pewny, że winny jest charakter.
Kiedy otworzyłem jego tydzień dzień po dniu, okazało się, że charakter nie miał z tym nic wspólnego, bo wszystko sypało się w jednym punkcie: w weekend. Sama sobota była najmniejszym zmartwieniem, znacznie gorsze były dwa dni po niej, które co tydzień kasowały robotę z pięciu.
Po pięciu tygodniach przyszła panika, bo waga stała, więc zamiast go pocieszać, otworzyłem resztę liczb. Pas zszedł o cały rozmiar paska, a na hantlach Bartek dźwigał już trzy razy więcej niż na starcie, czyli zmiana zachodziła co tydzień, tylko nie tam, gdzie patrzył.
U Ciebie ten punkt może leżeć w weekendzie, tygodniu bez snu albo jednej porze posiłków. Nie zgaduję, tylko otwieram Twoje dane i pokazuję go palcem.
Kliknij moment, w którym najczęściej się sypiesz. Pokażę Ci od razu, co pod nim siedzi, tak jak rozkładam to co tydzień u podopiecznych.
Kliknij swój moment powyżej ↑
Ponad 1200 facetów wypełniło moją diagnozę i wracają w niej te same zdania. Cytaty w kartach niżej są ich, nie moje.
Mam niską energię i zjazdy w ciągu dnia, po południu zostaje ze mnie mokra szmata.
+Co robimy: sprawdzamy cały dzień, bo na popołudniowy zjazd wpływa to, co i o której jadłeś, jak spałeś oraz ile stresu zebrałeś od rana. Ustawiamy sen, pory jedzenia, kroki i trening tak, żeby kawa przestała łatać każdą dziurę.
Co mierzymy: energię rano i po południu, godziny zjazdów, jakość snu oraz liczbę kaw, których potrzebujesz.
Do południa robię, po obiedzie głowa siada i nie skupię się na robocie, a z niej żyję.
+Co robimy: ustawiamy sen, jedzenie i rytm dnia tak, żeby głowa pracowała również po południu, a energia wystarczała na robotę, ludzi i życie po 17, nie wyłącznie na trening.
Co mierzymy: liczbę godzin pełnego skupienia, porę spadku energii oraz dni, w których uciekasz w prokrastynację.
Budzę się zmęczony, mimo że śpię normalnie, a jak polecę w weekend to nie śpię całą noc.
+Co robimy: porządkujemy wieczór, jedzenie, trening i powrót po trudniejszym weekendzie, żeby rano było mniej rozbicia, a noc dawała więcej odpoczynku.
Co mierzymy: samopoczucie po przebudzeniu, długość i jakość snu, nocne pobudki oraz czas powrotu do rytmu po weekendzie.
Rano coraz częściej nie stoi, libido i motywacja leżą niżej niż powinny.
+Co robimy: pracujemy nad snem, treningiem i jedzeniem, a suplementację rozważamy dopiero na podstawie badań; jeżeli wyniki wymagają diagnozy lub leczenia, kierunek ustalasz z lekarzem.
Co mierzymy: samopoczucie, libido i gotowość do działania, a wyniki krwi traktujemy jako informację do omówienia z właściwym specjalistą.
Apetyt i głód po weekendzie rozwala mi jedzenie, a przy ciężkiej pracy ciężko cokolwiek trzymać.
+Co robimy: ustawiamy posiłki pod dzień, który masz, razem ze zmianami, dojazdami i późnymi powrotami, żeby wieczorne jedzenie nie zależało wyłącznie od silnej woli.
Co mierzymy: liczbę dni z utrzymanym planem, siłę głodu oraz sytuacje, w których stres albo wybicie z rytmu zmieniły jedzenie.
Trenuję, ale sylwetka stoi, i coraz mniej chce mi się patrzeć w lustro.
+Co robimy: szukamy miejsca, w którym utknęła sylwetka, i dopasowujemy trening oraz jedzenie tak, żeby znów ruszyć z miejsca, bez odcinania reszty życia.
Co mierzymy: obwody, wagę, siłę na głównych ćwiczeniach, cotygodniowe zdjęcia sylwetki, które widzę tylko ja, oraz Twoją ocenę zmian.
Pracuję nad jedzeniem, treningiem, snem i nawykami, a diagnozę i leczenie zostawiam lekarzowi. Wyniki badań wykorzystuję do rozsądniejszych zaleceń w granicach moich kompetencji.
Metoda · co tydzień to samo
Dobry plan poznaje się po tym, ile z niego zostaje w tygodniu, który się rozsypuje.
Tryb Pełny
Normalny tydzień: 4 treningi, dopięty bilans i regeneracja na 100%.
Tryb Minimum
Ciężki tydzień w pracy: 2 mikro-treningi po 25 min i dbanie o podstawy, żeby nie spaść z toru.
Tryb Powrót
Niedziela po wyjeździe: gotowa sekwencja nawodnienia i posiłków bez głodówki i karania się w poniedziałek.
Dostajesz własny panel złożony od zera pod Ciebie, dzięki czemu forma, jedzenie, sen, wyniki badań i progres są w jednym miejscu, bez grzebania po mailach. Ten panel czytam ja, ręcznie, co tydzień.
⤢ powiększ
waga „stoi", a pas i tak zjechał ↑ o tym mówię
Liczby jednego tygodnia, zanonimizowane. Każdy panel składam ręcznie pod jednego człowieka.
Panel to tylko liczby. Liczby zmieniają formę dopiero, gdy podejmujesz na ich podstawie decyzję w tym tygodniu.
⤢ powiększ
„Węgle wyszły 249 przy celu 275. Sam bilans jest git, ale paliwo siedzi nie tam, gdzie powinno. Magazynujesz je w mięśniach, a one zasilają końcówkę sesji, czyli te serie, na których stoisz najsłabiej."
„Waga stoi szósty tydzień. W tym samym czasie pas zszedł o 4 centymetry, tonaż na głównych bojach urósł o 19 procent, a głód spadł z 7 na 3. Gdybym patrzył tylko na wagę, powiedziałbym Ci, że nic się nie dzieje, i obaj byśmy się mylili."
To fragment jednej odpowiedzi, a podobną dostajesz co tydzień: kilka stron czytanych i pisanych ręcznie pod Twój tydzień.
To publiczne oceny w Google przy prawdziwych profilach facetów, którzy weszli we współpracę i zrobili robotę, więc możesz otworzyć stronę i sprawdzić je sam.
Współpracowałem przez 3 miesiące i mogę z czystym sumieniem polecić go każdemu. Schudłem 14 kg, ale co najważniejsze, nauczyłem się bardzo dużo o treningu i odżywianiu. Wszystko dopasowane indywidualnie, bez presji i bez magicznych metod.
Michał to osoba, której jak zaufasz poprowadzi ciebie na szczyt. Współpracując z nim udało mi się w 5 miesięcy zbudować 10 kg masy mięśniowej, co uważam za wielki sukces. Bez presji przygotuje ciebie pod cel, który sobie obierzesz.
To ściana opinii prosto z Google, każda wisi publicznie przy profilu.
Obok zdjęć pokazuję też to, co ruszyło wynik.
„Pierwszy raz forma nie walczy z moim życiem. Dwa lata się odbijałem, a tu po prostu zaczęło wchodzić."
Posłuchaj człowieka, który był w Twoim miejscu
Przed
Po
Przed
Po
Przed
Po
Przed
PoCztery z 200+ historii. Twarze zasłonięte na ich prośbę, pełne opinie z imienia i nazwiska masz w Google i w wiadomościach.
Waga jest wynikiem na końcu, natomiast po drodze faceci, z którymi pracuję, opisują zmiany, które znaczą dla nich więcej.
„Pierwszy weekend, po którym nie zacząłem w poniedziałek od zera."
Weekend przestał kasować tydzień„W końcu wiem, czemu o 22 ciągnęło mnie do lodówki. Latami myślałem, że jestem po prostu za słaby. Gówno prawda, to był rozjechany dzień."
Wiadomo, gdzie pękaszTak mówią, kiedy puszcza to, co latami trzymało ich w miejscu.
Kiedy coś nie wchodziło, słyszałem to samo co Ty: za mało chcesz, co było wygodnym sposobem na zdjęcie odpowiedzialności z trenera i przerzucenie jej na klienta, choć najczęściej nie opisywało prawdziwego problemu.
9 lat przy tym · 200+ podopiecznych 1:1 · działasz ze mną, nie z asystentem
Zapłaciłem za programy u pięciu trenerów z „topki" i prawie dwa lata siedziałem po drugiej stronie ekranu, jako ich podopieczny. Każdy dawał plan i znikał na weekend. Wiem, w którym miejscu Cię zostawią, bo sam tam stałem.


Kładziesz się spać, wiedząc, co będziesz jeść jutro, nawet jeśli jutro oznacza delegację.
Wpisujesz imprezę, zarwaną noc i alkohol bez ukrywania. To są dane do planu, a nie grzech do spowiedzi.
Nieprzespana noc, wesele, wyjazd albo kilka dni poza zwykłym rytmem nie znikną dlatego, że w rozpisce pojawi się słowo „unikać", więc uwzględniamy je wcześniej i ustalamy, jak przejść przez nie bez porzucania całego tygodnia.
Formę ustawiam wokół życia, które prowadzisz, dlatego dostajesz sposób na sen, jedzenie i powrót do podstaw po słabszej nocy.
Weekend oznacza tu każde wybicie z rytmu, między innymi wyjazd, wesele, delegację albo kilka dni na oparach, a w każdym z tych przypadków pracujemy nad tym samym: powrotem bez nadrabiania i karania się.
Niedziela rano po zarwanej nocy
Wiesz, jak ustawić posiłki, ruch i odpoczynek, żeby spokojnie wrócić do rytmu zamiast przeciągać rozjazd do wtorku.
Poniedziałek po wyjeździe
Wracasz do zwykłych pór jedzenia bez głodówki, nadrabiania treningów i wyrzucania całego planu.
Życie towarzyskie w normalnym tygodniu
Wychodzisz z ekipą i nadal robisz swoje, bo plan ma miejsce na odstępstwa zamiast wymagać idealnej izolacji.
Nie udaję, że ta współpraca pasuje każdemu, dlatego lepiej dla nas obu sprawdzić to teraz, zanim stracimy czas i pieniądze.
„Próbowałem już wszystkiego. Trenerzy, plany, ebooki. Czemu akurat u Ciebie ma wejść?"
Bo z tych wszystkich prób zostaje mapa tego, co u Ciebie nie zadziałało. Zaczynam od niej, nie od zera, i nie powtarzam błędów, które już masz za sobą.
Masz dość zaczynania od zera, umiesz działać, jak dostaniesz kierunek, i wolisz raz naprawić swój tydzień, niż piąty rok powtarzać „od poniedziałku".
Nie płacisz za plik w PDF, który pobierzesz z chmury. Płacisz za moje godziny i ręczną kontrolę Twojego tygodnia co 7 dni, dopóki nie nauczysz się prowadzić siebie sam.
Po diagnozie ustalam, który model ma u Ciebie sens i jaka będzie kwota, ponieważ zależy ona od złożoności Twojego tygodnia, a nie od wysokości zarobków.
Dla faceta, który sam wdraża ustalenia, ale potrzebuje spojrzenia z zewnątrz, żeby przez kolejne miesiące nie skręcać w złą stronę. Analiza i korekta kierunku co 14 dni.
Dla faceta, którego tydzień jest zmienny, a kilka problemów napędza się wzajemnie. Sprawdzamy się co 7 dni, jestem też w kontakcie pomiędzy, i szybciej reaguję na zmiany snu, pracy, weekendu i wyjazdów.
Pełną kwotę pod Twój przypadek dostajesz na piśmie po diagnozie, zanim cokolwiek zdecydujesz. Rozliczenie idzie miesiąc do miesiąca, raty równo, bez balonu na końcu. Pierwsze 30 dni sprawdza mnie, zanim wejdziesz na dobre.
Ile osób biorę
Maksymalnie 30 podopiecznych naraz, nie więcej. Każdy panel składam ręcznie pod jednego człowieka, więc powyżej tego przestaje być prowadzenie 1:1. Komplet znaczy komplet, nowi czekają na zwolnione miejsce.
Jeśli budżet nie gra
Nie wypełniaj tego formularza na siłę. Zrób bezpłatną diagnozę tygodnia i wróć, kiedy będzie Cię na to stać bez spinania budżetu.
Wchodzisz we współpracę na dłużej i nie możesz z góry wiedzieć, czy zagra, dlatego ryzyko dzielę na dwie jasno opisane części, żebyś nie musiał wierzyć mi na słowo.
Pierwsze 30 dni: ruch albo zwrot.
Przez pierwszy miesiąc poznajesz mój sposób pracy i kontakt, a sen, energię oraz wagę wpisujesz co tydzień w panel, więc ustalony wcześniej „ruch" opiera się na Twoich danych. Jeżeli przez miesiąc żaden uzgodniony wskaźnik nie drgnie, piszesz jedno zdanie, a ja oddaję całą wpłatę bez przeciągania.
Dalej: gwarancja na twardy wynik.
Jeżeli trzymasz swoją stronę, a uzgodniony wynik stoi w miejscu, oddaję całą wpłatę, natomiast definicję sukcesu i warunki spisujemy na wejściu. Dostajesz je przed płatnością, żeby później nie było miejsca na spór oparty na samym wrażeniu.
Po Twojej stronie zostaje trzymanie uzgodnionych działań, a wszystkie warunki są spisane jasno i bez kruczków.
Pełne zasady, gwarancja i warunki rezygnacji → /zasady
Warunki są publiczne i dostępne przed podjęciem decyzji.
Podpisuję to imieniem.MichałMożesz spróbować, ale trudno zobaczyć cały schemat tygodnia, gdy siedzisz w nim po uszy, więc warto uczciwie policzyć, ile kolejnych miesięcy chcesz poświęcić na samodzielne zgadywanie.
Odchudzanie przed trenerem to jak sprzątanie przed sprzątaczką. Ten brzuch i te wyniki są punktem startu, nie egzaminem.
Plik z internetu nie wie, że w sobotę wyjeżdżasz, a w czwartek masz trudny dzień w pracy, dlatego najpierw szukam tego, co Cię blokuje, i dopiero na tej podstawie układam rozpiskę.
Nie potrzebuję idealnego tygodnia, potrzebuję prawdziwego. Gdy przychodzi gorszy, wpisujesz go bez ukrywania. To jest ten moment, w którym widać schemat i robię korektę, zanim znikniesz do poniedziałku. Liczy się najkrótsza droga od potknięcia z powrotem na tory.
Szczegóły Twojego tygodnia zostają między nami, a pytam o nie wyłącznie po to, żeby zalecenia pasowały do życia, które faktycznie prowadzisz.
Pękasz w środę o 22:30 i w sobotę wieczorem, a nie raz w miesiącu przy kawie. Jestem w wiadomościach w tych momentach, w których normalnie tracisz tydzień. Dlatego to prowadzenie działa tam, gdzie check-in nie zdąży.
Panel zajmuje około pięciu minut dziennie z telefonu, najczęściej rano przy kawie, a do tego dochodzą ustalone treningi, cztery w tygodniu; reszta mieści się w normalnym dniu.
Siłownia daje najwięcej możliwości progresji, ale możemy pracować również w domu, jeżeli masz sprzęt odpowiedni do celu i zaakceptujesz wynikające z tego ograniczenia.
Robisz je sam w zwykłej sieciówce, mówię, co zlecić. Koszt koło 300-500 zł, raz na start i kontrolnie po drodze.
Będą kolejne niedziele bez napędu i piątki, po których do siebie wracasz dopiero w środę. Za pół roku możesz mieć pierwszy tydzień, który przeszedł bez restartu. Albo kolejną obietnicę złożoną sobie w niedzielę, która padnie w środę.
Liczy się jedno: ile kolejnych poniedziałków chcesz jeszcze zacząć od zera.
Nie potrzebuję idealnego zgłoszenia. Potrzebuję prawdziwego.
Czytam je sam, bez płacenia, bez telefonu i bez zapisów na listę. W 24 godziny masz ode mnie odpowiedź w DM na Instagramie.
Odpowiedzi czytam tylko ja. Nie trafiają do żadnego zespołu ani listy wysyłkowej i nie zapisujesz się przez nie na nic.
Formularz się nie ładuje? Otwórz ten sam formularz w nowej karcie.
Jeżeli doczytałeś do końca, ale nadal coś Cię blokuje, nie wypełniaj formularza na siłę. Napisz jedno pytanie na @hantleitalerz, a odpowiem bez wciskania.
