Prowadzenie 1:1 · cały tydzień, nie 4 treningiChcesz zrzucić brzuch i mieć energię do wieczora, ale co poniedziałek zaczynasz od nowa, a do piątku wszystko się sypie, dlatego biorę Twój tydzień w całości i pokazuję, w którym dniu pęka, często zanim sam to zauważysz.
To prowadzenie dla facetów, którzy ogarniają robotę i życie, ale własną formę resetują co poniedziałek, niezależnie od tego, czy trenują od lat, wracają po przerwie, czy dopiero zaczynają.
Sprawdź, gdzie pęka mój tydzień →
Całe życie sceptycznie podchodzę do tych wszystkich coachy, trenerów. Ale na tyle zaprzyjaźniłem się z kontentem Michała, że postanowiłem spróbować. Pół roku, co mi szkodzi? Wydaję tyle w weekendy na imprezy.
Nie biorę każdego · ta strona robi za filtr
Jeśli już czujesz, że gramy o cały Twój tydzień, a kolejna rozpiska niczego tu nie załatwi, nie musisz czytać reszty.
Diagnoza tygodnia zajmuje około pięciu minut, czytam ją sam i w ciągu 24 godzin piszę wprost, czy wchodzimy, zaczynamy od innego kroku, czy to nie ten moment.
Przejdź od razu do diagnozy →W skrócie: jak wygląda tydzień pod moim okiem · po czym poznaję, że się sypie · kogo nie biorę
Z tych 168 godzin najwięcej zjada robota, potem sen, a na formę zostają resztki. Plan zakłada, że jest odwrotnie, więc sypie się przy pierwszym gorszym tygodniu. U mnie tydzień ląduje w całości, a kolejność jest inna niż wszędzie:
Problem zaczyna się rano, gdy wstajesz na kawie, do 15:00 wrzucasz w siebie cokolwiek pod ręką, a o jedzeniu decydujesz dopiero wieczorem, kiedy w całej dobie zostało z Ciebie najmniej.
Pizza późnym wieczorem to tylko finał dnia, w którym nic porządnego nie wjechało. Zjedz konkretny obiad w środku dnia, a wieczór wygląda inaczej.
Z każdym „od poniedziałku" dopisujesz sobie ten sam dowód: znowu nie dowiozłem, aż po latach kilogramy schodzą na drugi plan, bo przestajesz wierzyć własnemu słowu. Wstyd wchodzi bokiem, choćby wtedy, gdy koszulka zostaje na Tobie w wodzie, a kolejna rozpiska tego nie ruszy, dopóki nie zobaczysz, gdzie naprawdę rozpada się Twój tydzień.
Bartek nie był facetem bez dyscypliny, bo ogarniał firmę, ludzi i terminy, których większość by nie udźwignęła, a mimo to jego forma stała w miejscu od dwóch lat i był pewny, że winny jest charakter.
Kiedy otworzyłem jego tydzień dzień po dniu, okazało się, że charakter nie miał z tym nic wspólnego, bo wszystko sypało się w jednym punkcie: w weekend. Sama sobota była najmniejszym zmartwieniem, znacznie gorsze były dwa dni po niej, które co tydzień kasowały robotę z pięciu.
Po pięciu tygodniach przyszła panika, bo waga stała, więc zamiast go pocieszać, otworzyłem resztę liczb. Pas zszedł o cały rozmiar paska, a na hantlach Bartek dźwigał już trzy razy więcej niż na starcie, czyli zmiana zachodziła co tydzień, tylko nie tam, gdzie patrzył.
Wyjaśniłem mu, dlaczego jeden pomiar nie był jeszcze powodem do zmiany planu, oraz wskazałem liczby, które sprawdzimy w kolejnych tygodniach, a dalszy trend potwierdził tę ocenę.
Dziś, po pięciu dniach poza planem na wyjeździe, potrafię oszacować, czego możemy spodziewać się w kolejnych pomiarach, bo od pięciu miesięcy widzę jego własne dane i reakcje.
Kupujesz kogoś, kto patrzy na Twój tydzień i rozpoznaje powtarzalne zależności, zanim kolejny raz wpadniesz w ten sam schemat, bo rozpiskę z kaloriami możesz pobrać w minutę za darmo.
U Ciebie ten punkt może leżeć w weekendzie, tygodniu bez snu albo jednej porze posiłków, dlatego nie zgaduję, tylko otwieram Twoje dane i pokazuję go palcem.
Kliknij moment, w którym najczęściej się sypiesz. Pokażę Ci od razu, co pod nim siedzi, tak jak rozkładam to co tydzień u podopiecznych.
Kliknij swój moment powyżej ↑
Ponad 1200 facetów wypełniło moją diagnozę i wracają w niej te same zdania. Cytaty w kartach niżej są ich, nie moje.
U Bartka pękał weekend, u Ciebie tym elementem może być sen albo jedzenie o złych godzinach. Poniżej znajdziesz sześć miejsc, w których tydzień sypie się najczęściej, więc otwórz swoje i zobacz, co z nim robimy oraz co mierzę co tydzień.
Mam niską energię i zjazdy w ciągu dnia, po południu zostaje ze mnie mokra szmata.
+Co robimy: sprawdzamy cały dzień, bo na popołudniowy zjazd wpływa to, co i o której jadłeś, jak spałeś oraz ile stresu zebrałeś od rana. Ustawiamy sen, pory jedzenia, kroki i trening tak, żeby kawa przestała łatać każdą dziurę.
Co mierzymy: energię rano i po południu, godziny zjazdów, jakość snu oraz liczbę kaw, których potrzebujesz.
Do południa robię, po obiedzie głowa siada i nie skupię się na robocie, a z niej żyję.
+Co robimy: ustawiamy sen, jedzenie i rytm dnia tak, żeby głowa pracowała również po południu, a energia wystarczała na robotę, ludzi i życie po 17, nie wyłącznie na trening.
Co mierzymy: liczbę godzin pełnego skupienia, porę spadku energii oraz dni, w których uciekasz w prokrastynację.
Budzę się zmęczony, mimo że śpię normalnie, a jak polecę w weekend to nie śpię całą noc.
+Co robimy: porządkujemy wieczór, jedzenie, trening i powrót po trudniejszym weekendzie, żeby rano było mniej rozbicia, a noc dawała więcej odpoczynku.
Co mierzymy: samopoczucie po przebudzeniu, długość i jakość snu, nocne pobudki oraz czas powrotu do rytmu po weekendzie.
Rano coraz częściej nie stoi, libido i motywacja leżą niżej niż powinny.
+Co robimy: pracujemy nad snem, treningiem i jedzeniem, a suplementację rozważamy dopiero na podstawie badań; jeżeli wyniki wymagają diagnozy lub leczenia, kierunek ustalasz z lekarzem.
Co mierzymy: samopoczucie, libido i gotowość do działania, a wyniki krwi traktujemy jako informację do omówienia z właściwym specjalistą.
Apetyt i głód po weekendzie rozwala mi jedzenie, a przy ciężkiej pracy ciężko cokolwiek trzymać.
+Co robimy: ustawiamy posiłki pod dzień, który masz, razem ze zmianami, dojazdami i późnymi powrotami, żeby wieczorne jedzenie nie zależało wyłącznie od silnej woli.
Co mierzymy: liczbę dni z utrzymanym planem, siłę głodu oraz sytuacje, w których stres albo wybicie z rytmu zmieniły jedzenie.
Trenuję, ale sylwetka stoi, i coraz mniej chce mi się patrzeć w lustro.
+Co robimy: szukamy miejsca, w którym utknęła sylwetka, i dopasowujemy trening oraz jedzenie tak, żeby znów ruszyć z miejsca, bez odcinania reszty życia.
Co mierzymy: obwody, wagę, siłę na głównych ćwiczeniach, cotygodniowe zdjęcia sylwetki, które widzę tylko ja, oraz Twoją ocenę zmian.
Nie diagnozuję ani nie leczę, tylko pracuję nad jedzeniem, treningiem, snem i nawykami, a wyniki badań wykorzystuję do układania rozsądniejszych zaleceń w granicach moich kompetencji.
Jak to wygląda w praktyce, pokazuję niżej: Twój panel, Twoje badania, Twój cotygodniowy przegląd.
Dostajesz własny panel złożony od zera pod Ciebie, dzięki czemu forma, jedzenie, sen, wyniki badań i progres są w jednym miejscu, bez grzebania po mailach.
Większość trenerów wysyła Ci arkusz w Excelu, który sam wypełniasz i którego nikt potem nie otwiera. Ten panel czytam ja, ręcznie, co tydzień.
⤢ powiększ
waga „stoi", a pas i tak zjechał ↑ dokładnie o tym mówię
Realne liczby jednego tygodnia, zanonimizowane. Każdy panel składam ręcznie pod jednego człowieka.
Tak u mnie wygląda słowo „prowadzenie".
W pierwszych dwóch tygodniach zbieramy punkt odniesienia: dostajesz listę 14 badań w dwóch pakietach oraz instrukcję przygotowania, a wyniki, które mogą wymagać oceny medycznej, konsultujesz z lekarzem.
Co tydzień przechodzisz przez 12 obszarów, w tym libido, trawienie i długość pełnego skupienia, bo sama waga pokazuje kierunek, a reszta danych pomaga zrozumieć, co za nim stoi.
Na każdy przegląd dostajesz ode mnie pełną odpowiedź na piśmie, kilka akapitów pod Twój tydzień, a jedzenie przechodzę z Tobą dzień po dniu. Jeden z podopiecznych wpisał ostatnio białko na poziomie 70% celu, ale po przeliczeniu wyszło, że niemal codziennie był powyżej niego, więc dane pokazały coś innego niż jego pamięć o tygodniu.
⤢ powiększ
„Węgle wyszły 249 przy celu 275. Sam bilans jest git, ale paliwo siedzi nie tam, gdzie powinno. Magazynujesz je jako glikogen, a on zasila końcówkę sesji, czyli dokładnie te serie, na których stoisz najsłabiej."
„Sygnały głodu mogą pojawiać się o porze, o której zwykle jesz, nawet gdy dzienny bilans się zgadza, dlatego ostatni posiłek przesuwamy na 20:30 i przez dwa tygodnie sprawdzamy, jak reagujesz na równą godzinę."
„Waga stoi szósty tydzień. W tym samym czasie pas zszedł o 4 centymetry, tonaż na głównych bojach urósł o 19 procent, a głód spadł z 7 na 3. Gdybym patrzył tylko na wagę, powiedziałbym Ci, że nic się nie dzieje, i obaj byśmy się mylili."
To fragment jednej odpowiedzi, a podobną dostajesz co tydzień: kilka stron czytanych i pisanych ręcznie pod Twój tydzień.
Plan nie jest wyryty w kamieniu, więc zarwaną noc, stres albo weekend trudniejszy, niż zakładałeś, wpisujesz tak samo, ponieważ słabszy tydzień potrafi powiedzieć mi tyle samo co dobry, a czasem nawet więcej.
Metoda · co tydzień to samo
U Bartka rozłożyłem jeden tydzień, a z Tobą powtarzam ten przegląd co siedem dni, aż sam zaczynasz wyłapywać schemat.
W badaniu Lally i współpracowników z 2010 roku średni czas zbliżania się do automatyzmu wyniósł 66 dni, ale rozrzut między uczestnikami był duży, więc nie jest to termin ani obietnica. Jeden słabszy tydzień nie musi przekreślać pracy, jeżeli wracasz do zachowania zamiast uznawać całe podejście za stracone.
Kiedy skończymy
Nie robię z Ciebie robota, który zawsze śpi osiem godzin i nigdy nie tknie pizzy. Nadal trafi Ci się słaba noc, ciężki weekend, posiłek poza planem.
Jeden gorszy dzień nie zamienia już tygodnia w cztery dni rozjazdu, bo wiesz, co odpuścić, co utrzymać i jak wrócić następnego dnia, a po współpracy zostaje Ci mapa własnego tygodnia.
To publiczne oceny w Google przy prawdziwych profilach facetów, którzy weszli we współpracę i zrobili robotę, więc możesz otworzyć stronę i sprawdzić je sam.
Współpracowałem przez 3 miesiące i mogę z czystym sumieniem polecić go każdemu. Schudłem 14 kg, ale co najważniejsze, nauczyłem się bardzo dużo o treningu i odżywianiu. Wszystko dopasowane indywidualnie, bez presji i bez magicznych metod.
Michał to osoba, której jak zaufasz poprowadzi ciebie na szczyt. Współpracując z nim udało mi się w 5 miesięcy zbudować 10 kg masy mięśniowej, co uważam za wielki sukces. Bez presji przygotuje ciebie pod cel, który sobie obierzesz.
To ściana opinii prosto z Google, każda wisi publicznie przy profilu.
Obok zdjęć pokazuję też to, co ruszyło wynik.
„Pierwszy raz forma nie walczy z moim życiem. Dwa lata się odbijałem, a tu po prostu zaczęło wchodzić."
Posłuchaj człowieka, który był w Twoim miejscu
Przed
Po
Przed
Po
Przed
Po
Przed
PoCztery z 200+ historii. Twarze zasłonięte na ich prośbę, pełne opinie z imienia i nazwiska masz w Google i w wiadomościach.
Waga jest wynikiem na końcu, natomiast po drodze faceci, z którymi pracuję, opisują zmiany, które znaczą dla nich więcej.
„Pierwszy weekend, po którym nie zacząłem w poniedziałek od zera."
Weekend przestał kasować tydzień„Przyszedł gorszy dzień i nie zniknąłem na miesiąc. Wróciłem następnego dnia."
Jeden gorszy dzień to nie koniec„W końcu wiem, czemu o 22 ciągnęło mnie do lodówki. Latami myślałem, że jestem po prostu za słaby. Gówno prawda, to był rozjechany dzień."
Wiadomo, gdzie pękasz„O 15:00 przestałem odpływać w kawę i telefon. Głowa po obiedzie w końcu ciągnie jak przed nim, a z niej żyję."
Zjazd po południu zniknąłTak mówią, kiedy puszcza to, co latami trzymało ich w miejscu.
Kiedy coś nie wchodziło, słyszałem to samo co Ty: za mało chcesz, co było wygodnym sposobem na zdjęcie odpowiedzialności z trenera i przerzucenie jej na klienta, choć najczęściej nie opisywało prawdziwego problemu.
9 lat przy tym · 200+ podopiecznych 1:1 · działasz ze mną, nie z asystentem
Zapłaciłem za programy u pięciu trenerów z „topki" i prawie dwa lata siedziałem po drugiej stronie ekranu, jako ich podopieczny. Każdy dawał plan i znikał na weekend. Wiem dokładnie, w którym miejscu Cię zostawią, bo sam tam stałem.


Pytam, jak zwykle wygląda Twoja sobota, wyjazdy i późne powroty, a potem układam tydzień tak, żeby pojedyncze wybicie z rytmu nie kasowało wcześniejszej pracy.
Nieprzespana noc, wesele, wyjazd albo kilka dni poza zwykłym rytmem nie znikną dlatego, że w rozpisce pojawi się słowo „unikać", więc uwzględniamy je wcześniej i ustalamy, jak przejść przez nie bez porzucania całego tygodnia.
Formę ustawiam wokół życia, które prowadzisz, a nie przeciw niemu, dlatego dostajesz konkretny sposób na sen, jedzenie i powrót do podstaw po słabszej nocy.
Weekend oznacza tu każde wybicie z rytmu, między innymi wyjazd, wesele, delegację albo kilka dni na oparach, a w każdym z tych przypadków pracujemy nad tym samym: powrotem bez nadrabiania i karania się.
Niedziela rano po zarwanej nocy
Wiesz, jak ustawić posiłki, ruch i odpoczynek, żeby spokojnie wrócić do rytmu zamiast przeciągać rozjazd do wtorku.
Poniedziałek po wyjeździe
Wracasz do zwykłych pór jedzenia bez głodówki, nadrabiania treningów i wyrzucania całego planu.
Życie towarzyskie w normalnym tygodniu
Wychodzisz z ekipą i nadal robisz swoje, bo plan ma miejsce na odstępstwa zamiast wymagać idealnej izolacji.
Dzisiaj to Ty jesteś spinaczem, bo nosisz plan od trenera, wyniki krwi od lekarza oraz dietę z neta i sam próbujesz zgrać to, co każdy mówi osobno, choć żaden z nich nie widzi Twojego weekendu, roboty po godzinach ani tego, jak jedno pociąga drugie.
Dietetyk pilnuje talerza, trener ławki, a lekarz interpretuje wyniki i prowadzi leczenie, jednak bez wspólnego planu każdy może odesłać Cię z kolejną kartką dotyczącą tylko swojego wycinka.
U mnie pod jednym adresem spotykają się jedzenie, trening, sen, wyniki badań, weekend i robota pod presją, przy czym diagnostyka oraz leczenie nadal zostają po stronie lekarza. Nie musisz pięć razy tłumaczyć tej samej historii, a zalecenia dotyczące stylu życia układamy w jednej kolejności.
Na końcu nie zostajesz z teczką sprzecznych planów, tylko z umiejętnością prowadzenia siebie bez kolejnego półrocza zakończonego pytaniem, dlaczego znów nie wyszło.
Jedno i drugie widziałeś sto razy, a nadal stoisz w miejscu, bo dostałeś połowę roboty sprzedaną jako całość.
Plan jest najmniejszą częścią roboty, a płacisz za decyzje podejmowane w trakcie tygodnia, gdy życie przestaje pasować do kartki.
Zamiast „więcej dyscypliny" dostajesz sposób na tę jedną godzinę, w której do tej pory odpadałeś.
Nie udaję, że ta współpraca pasuje każdemu, dlatego lepiej dla nas obu sprawdzić to teraz, zanim stracimy czas i pieniądze.
„Próbowałem już wszystkiego. Trenerzy, plany, ebooki. Czemu akurat u Ciebie ma wejść?"
Bo z tych wszystkich prób zostaje mapa tego, co u Ciebie nie zadziałało. Zaczynam od niej, nie od zera, i nie powtarzam błędów, które już masz za sobą.
Masz dość zaczynania od zera, umiesz działać, jak dostaniesz konkretny kierunek, i wolisz raz naprawić swój tydzień, niż piąty rok powtarzać „od poniedziałku".
Branża fitness lubi szerokie obietnice, które później nie wytrzymują zderzenia z życiem, dlatego wolę od razu powiedzieć, za co odpowiadam, a czego nie mogę zagwarantować.
kraty w osiem tygodni ani jednego terminu dla każdego
jasne wskaźniki snu, energii, treningu i sylwetki, które sprawdzamy regularnie, zamiast czekać na przypadkowy przełom.
że wykonam plan za Ciebie
kierunek co tydzień oraz kontakt w gorszym dniu, zanim pojedyncze potknięcie zamieni się w miesiąc przerwy.
wagi spadającej równo w każdym tygodniu
ocenę kilku wskaźników naraz, między innymi obwodów, siły, jedzenia i snu, żeby chwilowy brak zmiany na wadze nie prowadził do pochopnej decyzji.
Ten rachunek nie przychodzi na konto, ale płacisz go co tydzień:
Po diagnozie ustalam, który model ma u Ciebie sens i jaka będzie dokładna kwota, ponieważ zależy ona od złożoności Twojego tygodnia, a nie od wysokości zarobków.
Dla faceta, który sam wdraża ustalenia, ale potrzebuje spojrzenia z zewnątrz, żeby przez kolejne miesiące nie skręcać w złą stronę. Analiza i korekta kierunku co 14 dni.
Dla faceta, którego tydzień jest zmienny, a kilka problemów napędza się wzajemnie. Sprawdzamy się co 7 dni, jestem też w kontakcie pomiędzy, i szybciej reaguję na zmiany snu, pracy, weekendu i wyjazdów.
Pełną kwotę pod Twój przypadek dostajesz na piśmie po diagnozie, zanim cokolwiek zdecydujesz. Rozliczenie idzie miesiąc do miesiąca, raty równo, bez balonu na końcu. Pierwsze 30 dni sprawdza mnie, zanim wejdziesz na dobre.
Tańszy trener online rozlicza Cię z treningów albo z kalorii i na tym się kończy. U mnie płacisz za decyzje w trakcie tygodnia: co zrobić po nieprzespanej nocy, jak wrócić po weekendzie, kiedy słaby wynik to sprawa snu, a kiedy jedzenia. Dlatego kwota zależy od tego, jak często czytam Twój tydzień, a nie od liczby plików, które dostajesz.
Ile osób biorę
Maksymalnie 30 podopiecznych naraz, nie więcej. Każdy panel składam ręcznie pod jednego człowieka, więc powyżej tego przestaje być prowadzenie 1:1. Komplet znaczy komplet, nowi czekają na zwolnione miejsce.
Jeśli budżet nie gra
Nie wypełniaj tego formularza na siłę. Zrób bezpłatną diagnozę tygodnia i wróć, kiedy będzie Cię na to stać bez spinania budżetu.
Wchodzisz we współpracę na dłużej i nie możesz z góry wiedzieć, czy zagra, dlatego ryzyko dzielę na dwie jasno opisane części, żebyś nie musiał wierzyć mi na słowo.
Pierwsze 30 dni: ruch albo zwrot.
Przez pierwszy miesiąc poznajesz mój sposób pracy i kontakt, a sen, energię oraz wagę wpisujesz co tydzień w panel, więc ustalony wcześniej „ruch" opiera się na Twoich danych. Jeżeli przez miesiąc żaden uzgodniony wskaźnik nie drgnie, piszesz jedno zdanie, a ja oddaję całą wpłatę bez przeciągania.
Dalej: gwarancja na twardy wynik.
Jeżeli trzymasz swoją stronę, a uzgodniony wynik stoi w miejscu, oddaję całą wpłatę, natomiast definicję sukcesu i warunki spisujemy na wejściu. Dostajesz je przed płatnością, żeby później nie było miejsca na spór oparty na samym wrażeniu.
Pół roku swojej roboty i zwrot, jak nie dowiozę. Gdybym rozdawał plany, które nie działają, oddawałbym kasę w kółko i dawno bym się zwinął. Dlatego dobieram, kogo biorę, i jak już biorę Twój tydzień, to w całości.
Po Twojej stronie zostaje trzymanie uzgodnionych działań, a wszystkie warunki są spisane jasno i bez kruczków.
Pełne zasady, gwarancja i warunki rezygnacji → /zasady
Warunki są publiczne i dostępne przed podjęciem decyzji.
Podpisuję to imieniem.MichałMożesz spróbować, ale trudno zobaczyć cały schemat tygodnia, gdy siedzisz w nim po uszy, więc warto uczciwie policzyć, ile kolejnych miesięcy chcesz poświęcić na samodzielne zgadywanie.
Odchudzanie przed trenerem to jak sprzątanie przed sprzątaczką. Ten brzuch i te wyniki są punktem startu, nie egzaminem.
Zwykły plik z internetu nie wie, że w sobotę wyjeżdżasz, a w czwartek masz trudny dzień w pracy, dlatego najpierw szukam tego, co Cię blokuje, i dopiero na tej podstawie układam rozpiskę.
To uczciwa i częsta obawa, dlatego plan powstaje na Twoich danych, a nie pod idealną wersję Ciebie z poniedziałku. Gdy przychodzi gorszy tydzień, wpisujesz go bez ukrywania, żebym mógł zrobić korektę, zanim znikniesz na miesiąc.
Szczegóły Twojego tygodnia zostają między nami, a pytam o nie wyłącznie po to, żeby zalecenia pasowały do życia, które faktycznie prowadzisz.
Panel zajmuje około pięciu minut dziennie z telefonu, najczęściej rano przy kawie, a do tego dochodzą ustalone treningi, zwykle cztery w tygodniu; reszta mieści się w normalnym dniu.
U części osób energia i sen ruszają w pierwszych tygodniach, sylwetka idzie za tym, zwykle w drugim miesiącu. Na wejściu ustalamy, który wskaźnik ma ruszyć pierwszy u Ciebie.
Siłownia daje najwięcej możliwości progresji, ale możemy pracować również w domu, jeżeli masz sprzęt odpowiedni do celu i zaakceptujesz wynikające z tego ograniczenia.
Przestawiamy plan na tryb minimum i wracasz do pełnego rytmu, jak wychodzisz na prostą. Wyjazdy i delegacje wliczam od startu, razem z tym, jak jeść i trenować w trasie.
Robisz je sam w zwykłej sieciówce, mówię dokładnie co zlecić. Zwykle koło 300-500 zł, raz na start i kontrolnie po drodze.
Da się, tylko mów o tym wprost. Nie odstawiam Ci leków i nie wchodzę w rolę lekarza. Układam jedzenie, trening i sen wokół tego, co bierzesz, a jak trzeba, dogadujesz to z lekarzem.
Będą kolejne niedziele bez napędu i piątki, po których wracasz do siebie dopiero w środę, a potem znów obiecasz sobie poniedziałek. Możesz jechać tak kolejny rok albo raz usiąść i sprawdzić, gdzie ten schemat się zaczyna.
Pytanie tylko, ile energii, wieczorów i wiary w siebie oddasz po drodze, jeśli dalej będziesz zgadywał.
Czytam je sam, bez płacenia, bez telefonu i bez zapisów na listę, a w 24 godziny masz ode mnie odpowiedź.
Odpowiedzi czytam tylko ja. Nie trafiają do żadnego zespołu ani listy wysyłkowej i nie zapisujesz się przez nie na nic.
Formularz się nie ładuje? Otwórz ten sam formularz w nowej karcie.
Jeżeli doczytałeś do końca, ale nadal coś Cię blokuje, nie wypełniaj formularza na siłę, tylko napisz jedno pytanie na @hantleitalerz, a odpowiem konkretnie i bez wciskania.
