MichałProwadzenie 1:1 · masz mnie 7 dni w tygodniu

Twoja praca nie zwolni. Weekendy nie znikną. A formę zbudujesz w życiu, które już masz.

Chcesz zrzucić brzuch i mieć energię do wieczora, ale co poniedziałek zaczynasz od nowa i do piątku to się sypie. Biorę Twój tydzień w całości i pokazuję, w którym dniu Ci pęka, często zanim sam to zauważysz.

Dla facetów 28-40, którzy zarabiają głową i nie odpuszczają weekendów. Trenujesz od lat, wracasz po przerwie albo dopiero zaczynasz.

Sprawdź, gdzie pęka mój tydzień →
Bez płacenia i bez rozmowy sprzedażowej. Zgłoszenie czytam osobiście i odpowiadam w ciągu 24 godzin.

Po formularzu dostajesz ode mnie jedną z czterech odpowiedzi:

wchodzimy w Nadzórwchodzimy w pełne 1:1najpierw inny krokto nie ten moment
180+podopiecznych
53× 5.0 na Google
9lat prowadzenia
300+paneli krwi
Michał
53×5.0ocen w Google, z imienia i nazwiska. Każdą sprawdzisz.
1200+diagnoz tygodnia, każdą przeczytałem sam.
30dnialbo zwrot. Miesiąc bez ruchu w śnie, energii albo wadze i oddaję całą wpłatę.
Google★★★★★

Całe życie sceptycznie podchodzę do tych wszystkich coachy, trenerów. Ale na tyle zaprzyjaźniłem się z kontentem Michała, że postanowiłem spróbować. Pół roku, co mi szkodzi? Wydaję tyle w weekendy na imprezy.

Dawid GlencauWszedł mimo wątpliwości
✓ Zweryfikowana opinia Google
Zobacz 53 oceny 5.0 w Google →

Nie biorę każdego · ta strona robi za filtr

Jeśli już czujesz, że gramy o cały Twój tydzień, a kolejna rozpiska niczego tu nie załatwi, nie musisz czytać reszty.

Diagnoza tygodnia to 2-3 minuty. Czytam sam i w 24h piszę wprost: wchodzimy, najpierw inny krok, albo to nie ten moment.

Przejdź od razu do diagnozy →
Zanim napiszesz

Posłuchaj faceta, któremu masz wysłać swój tydzień.

Odtwórz · 2 min

W skrócie: jak wygląda tydzień pod moim okiem · po czym poznaję, że pęka · kogo nie biorę

Czym to się różni od rozpiski

Twój tydzień ma 168 godzin. Co tydzień przechodzę przez wszystkie.

Z tych 168 godzin najwięcej zjada robota, potem sen, a na formę zostają resztki. Ty tak nie żyjesz jak plan z neta, więc przy pierwszym gorszym tygodniu on pęka. Dlatego ten tydzień ląduje u mnie w całości, a kolejność jest inna niż wszędzie:

01 · Krew na start14 badań, zanim powstanie plan. Widzę, co faktycznie siadło, zamiast zgadywać.
02 · Cały tydzień w planieWeekend, wyjścia i delegacje wpisane z góry, zanim rozwalą Ci tydzień.
Pieniądze, które tu wydasz, wrócą do Ciebie z kolejnymi wypłatami. Mojego czasu nikt mi nie odda. Dlatego zaczynam zawsze w tym samym miejscu, którego u siebie nawet nie zauważasz.
Twój dzień

Winę zwalasz na pizzę o 22:30. Zaczyna się dużo wcześniej.

Zaczyna się rano. Wstajesz na kawie, do 15:00 wrzucasz w siebie cokolwiek pod ręką, a o jedzeniu decydujesz wieczorem, kiedy w całej dobie zostało z Ciebie najmniej.

Pizza późnym wieczorem to tylko finał dnia, w którym nic porządnego nie wjechało. Zjedz konkretny obiad w środku dnia, a wieczór wygląda inaczej.

A z każdym „od poniedziałku" dopisujesz sobie ten sam dowód: znowu nie dowiozłem. Po latach kilogramy schodzą na drugi plan. Gorsze jest to, że przestajesz wierzyć własnemu słowu. Do tego dochodzi wstyd, który wchodzi bokiem: koszulka, która zostaje na Tobie w wodzie. Wyjście z tego jest jedno. I żadna kolejna rozpiska go nie ruszy.

AKTA · PODOPIECZNY B. · 34 L.
PRZYPADEK ROZŁOŻONY

dane osobowe: ██████████ · miasto: ██████ · zgoda na publikację: TAK

Jedna autopsja tygodnia

Nie będę Ci obiecywał, że widzę cały tydzień. Pokażę Ci jeden, który rozłożyłem.

Bartek nie był facetem bez dyscypliny. Ogarniał firmę, ludzi i terminy, których większość by nie udźwignęła. Tylko własna forma stała mu w miejscu od dwóch lat i był pewny, że to kwestia charakteru.

Otworzyłem jego tydzień dzień po dniu i charakter nie miał z tym nic wspólnego. Wszystko sypało się w jednym punkcie: w weekend. Sama sobota była najmniejszym zmartwieniem. Gorsze były dwa dni po niej, bo to one co tydzień kasowały robotę z pięciu.

Bartek nie przegrywał w sobotę. Przegrywał w poniedziałek, sklejając na oślep to, co weekend rozwalił.

Po pięciu tygodniach przyszła panika: „waga stoi, to nie działa". I tu zaczyna się to, za co ludzie mi płacą. Zamiast go pocieszać, otworzyłem resztę liczb. Waga faktycznie stała, ale pas zszedł o cały rozmiar paska, a na hantlach Bartek dźwigał już trzy razy więcej niż na starcie. Schodziło z niego co tydzień, tylko nie tam, gdzie patrzył.

Powiedziałem mu wprost, że waga puści sama, bez zmiany choćby jednej rzeczy, i podałem konkretny tydzień. Puściła dokładnie wtedy.

Dziś, po pięciu dniach poza planem na wyjeździe, umiem mu powiedzieć z góry, na jakiej wadze wyląduje w następny wtorek. I trafiam, bo czytam jego tydzień od pięciu miesięcy.

To właśnie kupujesz: kogoś, kto patrzy na Twój tydzień i widzi, co się wydarzy, zanim to się wydarzy. Rozpiskę z kaloriami pobierzesz w minutę za darmo.

U Ciebie ten jeden punkt leży gdzie indziej. Może w weekendzie, może w tygodniu bez snu, może w jednej porze posiłków. Nie zgaduję którym. Otwieram Twoje dane i pokazuję palcem.

A teraz Ty

Wybierz, gdzie pęka Twój tydzień. Zobacz, czy trafię.

Kliknij moment, w którym najczęściej się sypiesz. Pokażę Ci od razu, co pod nim siedzi, tak jak rozkładam to co tydzień u podopiecznych.

Kliknij swój moment powyżej ↑

Gdzie tydzień rozkłada Ci formę

Plan to jedna godzina tygodnia. Formę robi pozostałe sto sześćdziesiąt osiem, a większość z nich gra przeciwko Tobie.

Ponad 1200 facetów wypełniło moją diagnozę i wracają w niej te same zdania. Cytaty w kartach niżej są ich, nie moje.

U Bartka pękał weekend. U Ciebie ten jeden element to zwykle sen albo jedzenie w złych godzinach. Poniżej sześć miejsc, w których najczęściej się sypie. Otwórz swój, zobacz co z nim robimy i co mierzę co tydzień.

01Energia i napęd

Mam niską energię i zjazdy w ciągu dnia, po południu zostaje ze mnie mokra szmata.

+

Co robimy. Ten popołudniowy zjazd to nie kwestia silnej woli. Składa się na niego cały dzień: co i o której jadłeś, jak spałeś, ile stresu zebrałeś od rana. Bierzemy energię od podstaw: sen, jedzenie o właściwych porach, kroki, trening. Koniec z łataniem tego kawą co dwie godziny.

Co mierzymy. Energię rano i po południu, godziny zjazdów, jakość snu, ile kawy naprawdę potrzebujesz.

02Głowa i skupienie

Do południa robię, po obiedzie głowa siada i nie skupię się na robocie, a z niej żyję.

+

Co robimy. Ustawiamy sen, jedzenie i rytm dnia tak, żeby głowa cięła ostro też po południu. Zarabiasz głową, traktujemy ją jak narzędzie pracy. Drugi najczęstszy ból w diagnozie, a nikt o nim głośno nie gada.

Co mierzymy. Ile godzin ciągniesz na pełnej głowie, o której siada, ile razy w tygodniu odpłynąłeś w prokrastynację.

03Sen i regeneracja

Budzę się zmęczony, mimo że śpię normalnie, a jak polecę w weekend to nie śpię całą noc.

+

Co robimy. Poprawiamy jakość snu i regenerację przez wieczór, jedzenie, trening i to, co robisz po ciężkim weekendzie. Mniej rozbicia rano, głębszy sen w nocy.

Co mierzymy. Jak się budzisz, długość i jakość snu, ile razy wstajesz w nocy, ile trwa powrót do formy po weekendzie.

04Libido i testosteron

Rano coraz częściej nie stoi, libido i motywacja leżą niżej niż powinny.

+

Co robimy. Pracujemy nad libido przez sen, trening, jedzenie i suplementację dobraną pod badania z krwi. Nie diagnozuję i nie leczę. Ruszam wszystko naraz, żeby libido miało z czego wrócić.

Co mierzymy. Krew na wejściu i po drodze, żeby zobaczyć, co ciągnie Cię w dół. Co tydzień: poranne libido i czy chce Ci się rano w ogóle ruszyć.

05Apetyt i jedzenie

Apetyt i głód po weekendzie rozwala mi jedzenie, a przy ciężkiej pracy ciężko cokolwiek trzymać.

+

Co robimy. Ustawiamy jedzenie tak, że głód nie każe Ci podjadać do późna, ani po imprezie, ani w tygodniu zawalonym robotą. Wyciszamy objadanie zamiast walczyć z lodówką silną wolą. Plan dla etatu 9-17 u Ciebie nie zadziała.

Co mierzymy. Ile dni utrzymałeś plan w tygodniu i w weekend, siłę głodu, ile razy stres albo impreza rozwaliła jedzenie.

06Sylwetka i pewność siebie

Trenuję, ale sylwetka stoi, i coraz mniej chce mi się patrzeć w lustro.

+

Co robimy. Znajdujemy, gdzie utknęła sylwetka, i ruszamy ją z miejsca: mniej tłuszczu, więcej mięśni, z jedzeniem i krwią w tle. Rusza sylwetka, a z nią to, że przestajesz wciągać brzuch przy ludziach.

Co mierzymy. Obwody, wagę, siłę na głównych bojach, cotygodniowe zdjęcia sylwetki (widzę je tylko ja) i to, czy przestajesz unikać lustra.

Nie diagnozuję i nie leczę. Pracuję na jedzeniu, treningu, śnie, nawykach i suplementacji, a badania czytam po to, żeby nie strzelać w ciemno.

Suple dobieram dopiero po badaniach, pod Twój sen, stres i regenerację. Jak czegoś nie widać w Twojej krwi, nie każę Ci tego kupować.

Jak to wygląda w praktyce, pokazuję niżej: Twój panel, Twoje badania, Twój cotygodniowy przegląd.

Środek prowadzenia

„Prowadzenie online" znaczy w Polsce wszystko i nic. U mnie znaczy to.

Dostajesz własny panel, złożony od zera pod Ciebie. Forma, paliwo, sen, krew i progres w jednym miejscu, koniec z grzebaniem po mailach.

Większość trenerów wysyła Ci arkusz w Excelu, który sam wypełniasz i którego nikt potem nie otwiera. Ten panel czytam ja, ręcznie, co tydzień.

Panel podopiecznego ⤢ powiększ
Panel podopiecznego. Każdy wygląda inaczej, bo każdy składam ręcznie.
Panel podopiecznego · tydzień 8
Waga88,2kg−2,7 kg
Pas93cm−12 cm
Energia7/10z 3
Sen7,5hz 4
Stres4/10z 9
Wyciskanie15kgz 5

waga „stoi", a pas i tak zjechał ↑ dokładnie o tym mówię

Realne liczby jednego tygodnia, zanonimizowane. Każdy panel składam ręcznie pod jednego człowieka.

7rzeczy dziennie, odhaczasz z telefonu przy kawie
12pozycji co tydzień, cały przegląd to pięć minut
14badań krwi na samym starcie
30dni i wchodzą obwody z rewizją planu

Tak u mnie wygląda słowo „prowadzenie".

Pierwsze dwa tygodnie to nie rekordy na ławce. Dostajesz rozpiskę 14 badań w dwóch pakietach, z instrukcją, kiedy je zrobić, żeby wyniki nie kłamały. Bo jak zrobisz je za wcześnie po mocnym weekendzie, część wyjdzie zawyżona i wprowadzi nas w błąd.

Co tydzień przechodzisz przez 12 obszarów, w tym libido, trawienie i to, jak długo głowa ciągnie. Waga pokazuje, że coś się rusza. Dopiero te liczby pokazują, dlaczego.

Na każdy przegląd dostajesz ode mnie pełną odpowiedź na piśmie, kilka akapitów pod Twój tydzień, a jedzenie przechodzę z Tobą dzień po dniu. Ostatnio podopieczny wpisał białko na 70% celu. Policzyłem za niego: prawie każdy dzień miał powyżej celu. W głowie miał, że odpuścił. Dane mówiły co innego.

Fragment odpowiedzi na wtorkowy przegląd ⤢ powiększ
Fragment mojej odpowiedzi na wtorkowy przegląd. Kilka stron, co tydzień, pod jednego człowieka.
Fragment jednej cotygodniowej odpowiedzi

„Węgle wyszły 249 przy celu 275. Sam bilans jest git, ale paliwo siedzi nie tam, gdzie powinno. Magazynujesz je jako glikogen, a on zasila końcówkę sesji, czyli dokładnie te serie, na których stoisz najsłabiej."

„Grelina uczy się rozkładu Twojego dnia i wystawia głód pod godzinę, o której zwykle jesz, nie dlatego, że brakuje Ci energii. Dlatego ostatni posiłek przesuwamy na 20:30 i przez dwa tygodnie trzymamy równą godzinę."

„Waga stoi szósty tydzień. W tym samym czasie pas zszedł o 4 centymetry, tonaż na głównych bojach urósł o 19 procent, a głód spadł z 7 na 3. Gdybym patrzył tylko na wagę, powiedziałbym Ci, że nic się nie dzieje, i obaj byśmy się mylili."

To jeden fragment jednej odpowiedzi. Taką dostajesz co tydzień: kilka stron, czytane i pisane ręcznie, pod Twój tydzień.

Plan nie jest wyryty w kamieniu. Zarwana noc, stres, weekend mocniejszy, niż planowałeś? Wpisujesz to tak samo. Słaby tydzień mówi mi tyle samo, co dobry, czasem więcej.

I z tego właśnie robi się metoda. Te same pięć ruchów, co siedem dni, aż zaczynasz je robić beze mnie.

Metoda · co tydzień to samo

Pętla Korekty Tygodnia. Pięć kroków, co siedem dni.

U Bartka rozłożyłem jeden tydzień. Z Tobą powtarzam to co siedem dni, aż łapiesz to sam.

  1. 01Patrzę. Sen, jedzenie, trening, energia, waga, weekend i moment, w którym tracisz ster.
  2. 02Rozkładam. Nie pytam „czy zrobiłeś". Szukam, dlaczego jedna decyzja przestała wchodzić.
  3. 03Zmieniam jedno. Najmniejszy ruch, który ratuje największy kawał tygodnia. Nie dziesięć zasad naraz.
  4. 04Sprawdzam. Czy korekta weszła w kolejnym tygodniu, tym z pracą i weekendem. Jak nie, robimy inaczej.
  5. 05Oddaję ster. Po kilku obrotach sam łapiesz schemat wcześniej i wiesz, co zrobić beze mnie.
Pokaż mi mój punkt pęknięcia →
Dlaczego to bierze czas

Nawyk nie wgrywa się w 21 dni. Realnie potrzebuje 66.

66DNI
DZIEŃ 1Start. Decyzja jest łatwa, bo świeża i na motywacji.
DZIEŃ 21Mit „21 dni". Tu większość odpuszcza, bo nawyk jeszcze nie trzyma sam.
DZIEŃ 66Zachowanie wchodzi na automat. Dopiero teraz działa bez woli.

Badanie z Londynu (Lally, 2010) policzyło to na ludziach: średnio 66 dni, żeby jeden nawyk wszedł na automat, nie 21 z popularnego mitu. Dlatego jeden gorszy tydzień w środku niczego nie kasuje, a Ty potrzebujesz kogoś, kto przeprowadzi Cię przez całe okno, nie przez pierwszy zryw.

Kiedy skończymy

Nie robię z Ciebie robota, który zawsze śpi osiem godzin i nigdy nie tknie pizzy. Nadal trafi Ci się słaba noc, ciężki weekend, posiłek poza planem.

Różnica: jeden gorszy dzień nie robi już z tygodnia czterech dni rozjazdu. Wiesz, co odpuścić, co utrzymać i jak wrócić następnego dnia. Zostaje Ci mapa własnego tygodnia.

Dowód

53 razy 5.0. Z imienia i nazwiska.

Publiczne oceny w Google, każda przy prawdziwym profilu. Faceci, którzy weszli i zrobili robotę. Wejdź i sprawdź każdego sam.

Google★★★★★

Współpracowałem przez 3 miesiące i mogę z czystym sumieniem polecić go każdemu. Schudłem 14 kg, ale co najważniejsze, nauczyłem się bardzo dużo o treningu i odżywianiu. Wszystko dopasowane indywidualnie, bez presji i bez magicznych metod.

Adrian Młoczkowski−14 kg w 3 miesiące
✓ Zweryfikowana opinia Google
Google★★★★★

Michał to osoba, której jak zaufasz poprowadzi ciebie na szczyt. Współpracując z nim udało mi się w 5 miesięcy zbudować 10 kg masy mięśniowej, co uważam za wielki sukces. Bez presji przygotuje ciebie pod cel, który sobie obierzesz.

Paweł SylkaBez presji, pod własny cel
✓ Zweryfikowana opinia Google

To ściana opinii prosto z Google, każda wisi publicznie przy profilu.

53 oceny 5.0 w Google →
Facet, który ze mną przeszedł

Kamil. 5 miesięcy. −25 kg.

Nie same zdjęcia. Widzisz, co ruszyło wynik.

5 mies. · −25 kg Kamil · przemiana 5 miesięcy
Kamil, 28, Szczecin
Własna ekipa · piątki na mieście · 5 mies. współpracy
StartRobił, co miał robić, a forma stała. Po 14:00 nie zostawało z niego nic, a każdy weekend kładł mu początek tygodnia.
Co zmieniliśmyZamiast kolejnego jadłospisu z internetu zaczęliśmy od weekendów i powrotów po nich.
Po 5 miesiącachMinus 25 kg. Zeszły zjazdy energetyczne po 14:00, wrócił łeb do roboty, tydzień przestał się sypać po każdym weekendzie, a piątki dalej są piątkami.

„Pierwszy raz forma nie walczy z moim życiem. Dwa lata się odbijałem, a tu po prostu zaczęło wchodzić."

Posłuchaj człowieka, który był w Twoim miejscu

Odtwórz opinię
Podopieczny 01, przedPrzed
6 mies.
Podopieczny 01, poPo
Podopieczny 02, przedPrzed
5 mies.
Podopieczny 02, poPo
Podopieczny 03, przedPrzed
4 mies.
Podopieczny 03, poPo

Trzy z 180+ historii. Twarze zasłonięte na ich prośbę, pełne opinie z imienia i nazwiska masz w Google i w wiadomościach.

Waga zejdzie. Ale dostajesz tydzień, który przestaje Cię co chwilę wywalać.

Waga to wynik na samym końcu. A faceci, z którymi pracuję, mówią mi po drodze coś, co znaczy więcej.

„Pierwszy weekend, po którym nie zacząłem w poniedziałek od zera."

Weekend przestał kasować tydzień

„Przyszedł gorszy dzień i nie zniknąłem na miesiąc. Wróciłem następnego dnia."

Jeden gorszy dzień to nie koniec

„W końcu wiem, czemu o 22 ciągnęło mnie do lodówki. Latami myślałem, że jestem po prostu za słaby. Gówno prawda, to był rozjechany dzień."

Wiadomo, gdzie pękasz

„O 15:00 przestałem odpływać w kawę i telefon. Głowa po obiedzie w końcu ciągnie jak przed nim, a z niej żyję."

Zjazd po południu zniknął

Tak mówią, kiedy puszcza to, co latami trzymało ich w miejscu.

Kto za tym stoi

Kiedyś też myślałem, że brak formy to brak charakteru.

Michał

Jak coś nie wchodziło, słyszałem to samo co Ty: za mało chcesz. Wygodne, bo zdejmuje winę z trenera i wiesza ją na kliencie. I najczęściej nieprawdziwe.

9 lat przy tym · 180+ podopiecznych 1:1 · działasz ze mną, nie z asystentem

Zapłaciłem za programy u pięciu trenerów z „topki" i prawie dwa lata siedziałem po drugiej stronie ekranu, jako ich podopieczny. Każdy dawał plan i znikał na weekend. Wiem dokładnie, w którym miejscu Cię zostawią, bo sam tam stałem.

Michał 2013
2013początek
Michał 2025
2025dziś
„Postaraj się bardziej" słyszałeś od każdego trenera i za każdym razem kończyło się tym samym. Starania Ci nie brakowało. Brakowało kogoś, kto usiądzie nad Twoim tygodniem i pokaże palcem dzień i godzinę, w której się rozkładasz.
Forma bez poniedziałkowego restartu

Trenerzy każą Ci odpuścić weekend. Ja go biorę w plan.

Nie oceniam, co robisz w sobotę. Pytam co, ile i kiedy, i wpisuję to w plan.

Rozwiń: jak zbijam skutki weekenduZwiń+

Alkohol w sobotę, nieprzespana noc, wyjazd, używki na wyjściu. To nie znika, bo ktoś w rozpisce dopisał „unikać". Więc nie udaję, że tego nie ma. Biorę to w robotę i uczę Cię przez to przechodzić bez rozwalania całego tygodnia.

Ustawiam formę wokół Twojego weekendu, nie przeciw niemu. Alkohol usypia szybciej, ale rozbija drugą połowę nocy, więc po ośmiu godzinach wstajesz jak po czterech. Na to mam gotowe ruchy: co zjeść, jak ustawić sen i następny dzień, żeby wrócić do rytmu szybciej.

Nie imprezujesz? U mnie weekend to każde wybicie z rytmu: wyjazd, wesele, delegacja, kilka dni na oparach. Ten sam mechanizm, ta sama robota.

Niedziela, 9:30, po mocnej sobocie

Wiesz, co wrzucić w siebie i jak ustawić dzień, żeby głowa wróciła szybciej, a nie leżała do wtorku.

Poniedziałek po wyjściu

Nie ssie Cię na słodycze i śmieci przez trzy dni. Apetyt wraca do normy, zamiast Tobą rządzić.

Wybór „życie towarzyskie albo forma"

Znika. Wychodzisz z ekipą, robisz swoje, a forma i tak idzie do przodu.

Plan nie jest testem charakteru. Zarwana noc, delegacja, wesele, choroba: nic nie przepadło, przełączamy tydzień na inny tryb. Pełny, kiedy życie gra. Minimum, kiedy kilkoma ruchami trzymasz rytm zamiast rzucać wszystko. Powrót, kiedy wracasz do jedzenia, ruchu i snu w dobrej kolejności, bez nadrabiania i bez kary.
Rozwiń: 4 gotowe protokoły na weekend i wyjazdyZwiń+
Powrót po weekendzie to nie jedyny protokół. Masz też Przed-Taniec (jak ustawić jedzenie i wieczór, żeby następny dzień nie był stracony), Wyjazd Służbowy (hotel, stacja, restauracja), Termin (dzień po dwóch godzinach snu, jak go przejść bez rozkładania reszty tygodnia) i Reset 24h, który zatrzymuje rozjazd. Każdy to gotowa instrukcja na konkretną sytuację, nie ogólnik z neta.
Dlaczego jedna osoba, nie pięć

Pięć gabinetów, pięć wycinków. Albo jeden człowiek, który widzi całość.

Dzisiaj to Ty jesteś spinaczem. Nosisz plan od trenera, wyniki krwi od lekarza, dietę z neta, i sam próbujesz zgrać to, co każdy mówi osobno. Żaden z nich nie widzi Twojego weekendu, roboty po godzinach ani tego, jak jedno pociąga drugie.

Dietetyk pilnuje talerza. Trener pilnuje ławki. Ktoś od hormonów pilnuje jednego wyniku. Każdy ma rację w swoim wycinku i każdy odsyła Cię z kolejną kartką.

Pięciu specjalistów widzi pięć wycinków. Jeden człowiek, który widzi całość, podejmuje decyzję, na którą żaden z nich osobno nie wpadnie.

U mnie masz to pod jednym adresem: jedzenie, trening, sen, krew, hormony, weekend i Twoja robota pod presją, w jednej głowie i jednym planie. Nie latasz po gabinetach, nie tłumaczysz pięć razy tej samej historii, a wszystko rusza naraz od pierwszego tygodnia, nie po kolei.

W Polsce nikt nie spina formy, snu, hormonów, weekendu i roboty w jedno. A na końcu nie zostajesz z teczką sprzecznych planów, tylko z tym, że umiesz prowadzić siebie sam i przestajesz być facetem, który co pół roku tłumaczy się, czemu znowu nie wyszło.

Czego u mnie nie dostaniesz

Sam jadłospis albo sam plan treningowy? Tego u mnie nie dostaniesz.

Jedno i drugie widziałeś sto razy i dalej stoisz w miejscu. Bo to połowa roboty sprzedawana jako całość.

Plan z neta · trener od techniki · aplikacja · trener z podsumowaniem
  • Każdy widzi wycinek: kartkę, godzinę na sali, kalorie albo zeszły tydzień
  • Weekend i wyjścia poza zasięgiem, sen i stres nikogo nie obchodzą
  • Zero korekty, zanim gorszy dzień rozłoży resztę tygodnia
  • Żaden nie ma planu, żebyś kiedyś odszedł
Ja · prowadzenie tygodnia co tydzień
  • Widzę cały Twój tydzień, nie sam trening
  • Koryguję po gorszym dniu, zanim znikniesz
  • Mam plan na weekend i wyjścia
  • Wiem, czemu wieczorem jesz z napięcia
  • Uczę Cię prowadzić siebie, aż mnie nie potrzebujesz
Gotowy plan widzi kalorie. Trener widzi, czy zrobiłeś trening. Ja widzę, dlaczego w połowie tygodnia wieczorem odpadasz.

Rozpiskę pobierzesz w minutę za darmo. Płacisz mi za to, co robię obok niej.

Plan to najmniejsza część roboty. Reszta to decyzje w trakcie tygodnia, kiedy życie przestaje pasować do kartki. I za to płacisz.

Zamiast „więcej dyscypliny" dostajesz sposób na tę jedną godzinę, w której do tej pory odpadałeś.

Dla kogo to jest

Zanim wypełnisz, przeczytaj, komu odmawiam.

Nie udaję, że to dla każdego. Jak się nie łapiesz, lepiej dla nas obu, że dowiemy się teraz.

„Próbowałem już wszystkiego. Trenerzy, plany, ebooki. Czemu akurat u Ciebie ma wejść?"

Najczęstsze pytanie w formularzu

Bo z tych wszystkich prób zostaje mapa tego, co u Ciebie nie zadziałało. Zaczynam od niej, nie od zera, i nie powtarzam błędów, które już masz za sobą.

Nie wchodź, jeśli chcesz gotowy plik i święty spokój. Znajdziesz taniej i tak go wyrzucisz w trzecim tygodniu.
Nie wchodź, jeśli szukasz sposobu, żeby dalej robić to samo i liczyć na inny wynik. Nie ma takiego, a ja nie sprzedaję bajek.
Wchodź, jeśli:

Masz dość zaczynania od zera, umiesz działać, jak dostaniesz konkretny kierunek, i wolisz raz naprawić swój tydzień, niż piąty rok powtarzać „od poniedziałku".

Zanim uwierzysz w za dużo

Powiem Ci, czego nie obiecuję. Reszcie łatwiej wtedy zaufać.

Każdy sprzedawca formy obiecuje to samo, a potem się to nie sprawdza. Ja wolę powiedzieć wprost, gdzie są granice, żebyś kupował to, co dostajesz.

Nie obiecuję

kraty w osiem tygodni

Obiecuję

że najpierw ruszy sen, energia i głowa. Sylwetka idzie za tym, nie odwrotnie, zwykle od drugiego miesiąca.

Nie obiecuję

że zrobię to za Ciebie

Obiecuję

że dostajesz kierunek co tydzień, a w gorszy dzień masz do kogo napisać, zanim odpuścisz na miesiąc.

Nie obiecuję

wagi lecącej równo w dół

Obiecuję

że waga rusza się jako ostatnia. Najpierw stawiam to, co ją trzyma: sen, jedzenie o porach, głód pod kontrolą.

O kasie wprost

Najpierw policz, ile kosztuje Cię dalsze zgadywanie.

Ten rachunek nie przychodzi na konto, ale płacisz go co tydzień:

Płacisz go co miesiąc, dopóki ktoś nie usiądzie i nie pokaże Ci, gdzie ten tydzień się rozkłada.

W jakich kwotach się poruszamy. Bez chowania za formularzem.

Żadnej „ceny po rozmowie handlowej". Widełki masz od razu. Po diagnozie ustalam, który model ma u Ciebie sens i za jaką kwotę. Zależy od tego, ile naprawdę dzieje się w Twoim tygodniu, nie od tego, ile zarabiasz.

Nadzór 6M
od 900 zł/ miesiąc

Dla faceta, który sam wdraża ustalenia, ale potrzebuje spojrzenia z zewnątrz, żeby przez kolejne miesiące nie skręcać w złą stronę. Analiza i korekta kierunku co 14 dni.

Pełne 1:1
1600–3000 zł/ miesiąc

Dla faceta, którego tydzień jest zmienny, a kilka problemów napędza się wzajemnie. Sprawdzamy się co 7 dni, jestem też w kontakcie pomiędzy, i szybciej reaguję na zmiany snu, pracy, weekendu i wyjazdów.

  • standardowy tydzień · od 1600 zł
  • rozszerzona diagnostyka, wysoka zmienność, dużo wyjazdów · do 3000 zł

Pełną kwotę pod Twój przypadek dostajesz na piśmie po diagnozie, zanim cokolwiek zdecydujesz. Rozliczenie idzie miesiąc do miesiąca, raty równo, bez balonu na końcu. Pierwsze 30 dni sprawdza mnie, zanim wejdziesz na dobre.

Tańszy trener online rozlicza Cię z treningów albo z kalorii i na tym się kończy. U mnie płacisz za decyzje w trakcie tygodnia: co zrobić po nieprzespanej nocy, jak wrócić po weekendzie, kiedy słaby wynik to sprawa snu, a kiedy jedzenia. Dlatego kwota zależy od tego, jak często czytam Twój tydzień, a nie od liczby plików, które dostajesz.

Nie licz tego na tle rozpiski z neta. Policz na tle kolejnego roku w tym samym miejscu: te same poniedziałki z resetem, ciało, które po dwunastu miesiącach wygląda prawie tak samo. Tej ceny nikt Ci nie fakturuje, a płacisz ją co roku.

Ile osób biorę

Maksymalnie 30 podopiecznych naraz, nie więcej. Każdy panel składam ręcznie pod jednego człowieka, więc powyżej tego przestaje być prowadzenie 1:1. Komplet znaczy komplet, nowi czekają na zwolnione miejsce.

Jeśli budżet nie gra

Nie wypełniaj tego formularza na siłę. Zrób bezpłatną diagnozę tygodnia i wróć, kiedy będzie Cię na to stać bez spinania budżetu.

Policz, ile kosztuje zgadywanie →

Zasady wprost

Ryzyko zdejmuję z Ciebie z dwóch stron.

Wchodzisz w robotę na dłużej i nie masz jak z góry sprawdzić, czy zagra. Dzielę to na dwie rzeczy, żebyś nie musiał wierzyć mi na słowo.

30 dni
Ruch w miesiąc albo zwrot
Wynik albo zwrot
Warunki dostajesz na piśmie

Pierwsze 30 dni: ruch albo zwrot.

Ruszamy, poznajesz, jak pracuję i jak wygląda kontakt. Sen, energię i wagę wpisujesz co tydzień w panel, więc „ruch" nie zależy od mojego widzimisię. Liczby są Twoje. Jak przez miesiąc żadna z nich nie drgnie, piszesz jedno zdanie i oddaję całą wpłatę. Bez przeciągania.

Dalej: gwarancja na twardy wynik.

Trzymasz swoją stronę, a wynik stoi w miejscu? Oddaję całą wpłatę. Co bierzemy za sukces i na jakich zasadach, spisujemy na wejściu. Dostajesz to na piśmie, zanim zapłacisz złotówkę, żeby nie było miejsca na „mnie się wydaje, że nie działa".

Rozwiń: co ja w tym ryzykujęZwiń+

Pół roku swojej roboty i zwrot, jak nie dowiozę. Gdybym rozdawał plany, które nie działają, oddawałbym kasę w kółko i dawno bym się zwinął. Dlatego dobieram, kogo biorę, i jak już wchodzę w Twój tydzień, to na maksa.

Dlatego mogę tak stawiać sprawę: biorę do 30 osób, każdą prowadzę sam, i wolę odmówić niż wziąć kogoś, komu nie dowiozę.

Jedyny warunek po Twojej stronie: trzymać to, co ustalimy. Tyle. Wszystko spisane wprost, zero kruczków.

Pełne zasady, gwarancja i warunki rezygnacji → /zasady
Publiczne, spisane wprost. Przeczytaj przed, nie po.

MichałPodpisuję to imieniem.Michał
Zanim powiesz nie

To, czym teraz próbujesz się z tego wykręcić.

„Sam ogarnę."+

Może. Tylko ostatnie miesiące tego nie potwierdzają, bo nie zdiagnozujesz tygodnia, w środku którego siedzisz po uszy. Sam pewnie kiedyś do tego dojdziesz, pytanie tylko, ile jeszcze miesięcy chcesz na to dać.

„Najpierw sam trochę schudnę i wtedy się odezwę."+

Odchudzanie przed trenerem to jak sprzątanie przed sprzątaczką. Przychodzisz z tym brzuchem i z tymi wynikami, one są punktem startu, nie egzaminem. Im wcześniej je widzę, tym mniej miesięcy zgadywania przed Tobą.

„To pewnie zwykły plan."+

Nie. Żaden plik z neta nie wie, że masz wyjazd w sobotę i ciężki czwartek w robocie. Rozpiska to drugi krok. Najpierw naprawiam to, co Cię blokuje: sen, napięcie z roboty, skąd się bierze wieczorne ciągnięcie do lodówki. Ustaw to w tej kolejności, a rozpiska ma w końcu na czym stanąć.

„Boję się, że znowu nie dowiozę."+

Uczciwa obawa i najczęstsza. Dlatego pierwsze dni to nie rekordy, tylko badania i pierwszy tydzień na Twoich danych, wchodzisz w gotowy plan. A gdy przyjdzie gorszy tydzień, bo zawsze przychodzi, nie znikasz do poniedziałku, tylko wpisujesz go tak samo. Słaby tydzień to dla mnie dane, i z nich robię korektę. Nie wygrywasz liczbą idealnych dni. Wygrywasz tym, że w czwartek piszesz „sypnęło" zamiast zniknąć na miesiąc.

„Gadamy o alkoholu i używkach. Co z dyskrecją?"+

Zostaje między nami, w wiadomościach, i nie ma tu oceniania. Piszesz jak jest: ile, co, kiedy. Bez tego nie ustawię Ci powrotu po weekendzie, a to jest pół roboty. Im mniej ściemniasz, tym lepszy plan dostajesz.

A od strony logistyki.

Ile mnie to zajmuje?+

Pięć minut dziennie z telefonu, rano przy kawie. Do tego Twoje treningi, zwykle cztery razy w tygodniu. Tyle. Reszta mieści się w Twoim normalnym dniu.

Kiedy zobaczę pierwsze efekty?+

U części osób energia i sen ruszają w pierwszych tygodniach, u innych najpierw apetyt albo nastrój. Na wejściu ustalamy, który wskaźnik ma ruszyć pierwszy u Ciebie, żebyś wiedział, na co patrzeć. Sylwetka idzie za tym, zwykle w drugim miesiącu. Pełny wynik przychodzi później, bo tyle trwa, żeby został na lata.

Potrzebuję siłowni?+

Najlepiej siłownia. Da się w domu, tylko efekty idą wolniej. Jak masz dostęp do sprzętu, wyciągamy z tego więcej.

Co, jak w trakcie wypadnie życie: choroba, delegacja, dziecko?+

Przestawiamy plan na tryb minimum i wracasz do pełnego rytmu, jak wychodzisz na prostą. Wyjazdy i delegacje wliczam od startu, razem z tym, jak jeść i trenować w trasie.

Ile kosztują badania i gdzie je zrobić?+

Robisz je sam w zwykłej sieciówce, mówię dokładnie co zlecić. Zwykle wychodzi koło 300-500 zł, zależnie od labu i pakietu, raz na start i kontrolnie po drodze. Dzięki nim mam twarde dane, a nie zgaduję z rozpiski.

Biorę leki, jestem na TRT albo SSRI. Da się?+

Da się, tylko mów o tym wprost. Nie odstawiam Ci leków i nie wchodzę w rolę lekarza. Układam jedzenie, trening i sen wokół tego, co bierzesz, a jak trzeba, dogadujesz to z lekarzem. Nie udaję, że plan zastąpi leczenie.

Twój ruch

Pół roku minie tak czy tak.

Będą kolejne niedziele bez napędu i piątki, po których wracasz do siebie dopiero w środę. Znowu obiecasz sobie poniedziałek, coraz ciszej, aż w końcu machniesz ręką, że już tak zostanie. Możesz tak jechać kolejny rok albo raz usiąść i sprawdzić, gdzie to się zaczyna.

Pytanie tylko, ile energii, wieczorów i wiary w siebie oddasz po drodze, jeśli dalej będziesz zgadywał.

Sprawdź, gdzie pęka mój tydzień →

Diagnoza tygodnia

Diagnoza Twojego tygodnia. Dwie minuty.

Czytam je sam, bez płacenia, bez telefonu i bez zapisów na listę, a w 24 godziny masz ode mnie odpowiedź.

Co się dzieje, gdy wyślesz
  1. 01Odpowiadasz na pytania o swój tydzień, zajmie Ci to 2-3 minuty. Nic nie płacisz, nigdzie nie dzwonisz. Tylko tyle potrzebuję, żeby zobaczyć, czy w ogóle mogę Ci pomóc.
  2. 02W ciągu doby wracam z decyzją w DM na Instagramie, dlatego formularz pyta o Twoją nazwę. Odpowiedź może brzmieć: wchodzimy, zaczynamy od badań, wystarczy Ci lżejszy krok, albo „nie ten moment". Przy odmowie piszę, czemu.
  3. 03Jeśli wchodzimy, pokazuję Ci, co robimy jako pierwsze.
bez płaceniabez dzwonienia2-3 minutyodpowiedź w 24h1200+ już wypełniłogwarancja: wynik albo zwrot

Odpowiedzi czytam tylko ja. Nie trafiają do żadnego zespołu ani listy wysyłkowej i nie zapisujesz się przez nie na nic.

Formularz się nie ładuje? Otwórz ten sam formularz w nowej karcie.

Doczytałeś tu i dalej coś Cię blokuje? Nie wypełniaj na siłę. Napisz to jedno pytanie wprost na @hantleitalerz, odpowiem konkretnie, bez wciskania.

Talerzihantle
TALERZIHANTLE
Michał · nad Twoim tygodniem, dzień po dniu · odpowiadam w 24h
Pracuję na energii, śnie, jedzeniu i nawykach. Nie diagnozuję i nie leczę. · Zasady gwarancji · Polityka prywatności
180+ facetów · czytam sam · odpisuję w 24hSprawdź, gdzie pęka mój tydzień →