MichałProwadzenie 1:1 · masz mnie 7 dni w tygodniu

Twoja praca nie zwolni. Weekendy nie znikną. Forma musi powstać w życiu, które masz teraz.

Chcesz zrzucić brzuch, mieć energię do wieczora i wejść w rytm, który nie rozpada się po cięższym tygodniu. Układam jedzenie, ruch, sen i weekend pod Twoje życie, a potem co tydzień sprawdzam, co działa i co trzeba zmienić.

Dla facetów 28-40, którzy zarabiają głową i nie odpuszczają weekendów. Trenujesz od lat, wracasz po przerwie albo dopiero zaczynasz.

Sprawdź, czy ten model pasuje do mojego tygodnia →
Bez płacenia i bez rozmowy sprzedażowej. Zgłoszenie czytam osobiście i odpowiadam w ciągu 24 godzin.
180+podopiecznych
53× 5.0 na Google
9lat prowadzenia
300+paneli krwi
Michał
53×5.0ocen w Google, z imienia i nazwiska. Każdą sprawdzisz.
1200+diagnoz tygodnia, każdą przeczytałem sam.
30dnialbo zwrot. Miesiąc bez ruchu w śnie, energii albo wadze i oddaję całą wpłatę.
Google★★★★★

Całe życie sceptycznie podchodzę do tych wszystkich coachy, trenerów. Ale na tyle zaprzyjaźniłem się z kontentem Michała, że postanowiłem spróbować. Pół roku, co mi szkodzi? Wydaję tyle w weekendy na imprezy.

Dawid GlencauWszedł mimo wątpliwości
✓ Zweryfikowana opinia Google
Zobacz 53 oceny 5.0 w Google →

Nie biorę każdego, więc ta strona robi za filtr. Jeśli zobaczysz w niej swój tydzień, przeczytasz każde słowo i będziesz wiedział, czy się kwalifikujesz, zanim cokolwiek wyślesz. A jak szukasz rozpiski za stówę, zamknij kartę teraz.

Pierwszy krok · nic nie płacisz, do niczego się nie piszesz

Wiesz już, że problem siedzi w tygodniu. Reszta strony to dowody.

Wypełnij diagnozę tygodnia: 2-3 minuty. Tylko tyle potrzebuję, żeby zobaczyć, czy w ogóle mogę Ci pomóc. Czytam sam i w 24h masz odpowiedź.

Po odpowiedziach piszę wprost: wchodzimy, najpierw inny krok, albo to nie ten moment.

Wypełniam diagnozę tygodnia →
Zanim napiszesz

Posłuchaj, jak brzmi facet, któremu masz wysłać swój tydzień.

Odtwórz · 2 min

W skrócie: jak wygląda tydzień pod moim okiem · po czym poznaję, że pęka · kogo nie biorę

Czym to się różni od rozpiski

Twój tydzień ma 168 godzin. Co tydzień przechodzę przez wszystkie.

Z Twoich 168 robota bierze najwięcej, potem sen, a forma dostaje resztki i dlatego stoi. Ten tydzień ląduje u mnie w całości: każdy posiłek, każdy trening, sen, waga, energia, libido, wyniki z krwi. Rozbieram to i szukam, gdzie zaczyna Ci się sypać, zanim sam to poczujesz.

Rozpiska, aplikacja, trener na miesiąc: plan ułożony pod kogoś, kto śpi osiem godzin, nie pije i nie lata w delegacje.

Ty tak nie żyjesz. Przy pierwszym gorszym tygodniu taki plan pęka, a Ty wpisujesz to na konto słabej woli i odkładasz start do kolejnego poniedziałku.

Do tego żaden z tych planów nie sprawdził, co masz w środku, tylko strzelał na oko. U mnie kolejność jest inna:

01 · Krew na start14 badań, zanim powstanie plan. Widzę, co faktycznie siadło, zamiast zgadywać.
02 · Cały tydzień w planieWeekend, wyjścia i delegacje wpisane z góry. Plan liczy się z Twoim życiem.
03 · Reakcja co tydzieńCzytam Twój raport i koryguję, zanim jeden gorszy dzień rozłoży resztę.
04 · Na końcu samUczysz się czytać własny tydzień. Forma trzyma się przy pracy i sobotach.
Ty płacisz pieniędzmi, które wracają z każdą wypłatą. Ja płacę godzinami, których nikt mi nie odda. Dlatego to kosztuje tyle, ile kosztuje.
Twój dzień

Winę zwalasz na pizzę o 22:30. Zaczyna się dużo wcześniej.

Zaczyna się rano. Wstajesz na kawie, do 15:00 wrzucasz w siebie cokolwiek pod ręką, a wieczorem, kiedy w całej dobie zostało z Ciebie najmniej, decydujesz o jedzeniu.

Pizza o 22:30 to tylko miejsce, w którym cały dzień bez porządnego posiłku w końcu Cię dopada. Gdybyś zjadł jak człowiek o 14, wieczór wyglądałby inaczej.

Czwartek, 14:30

Trzeci dzień w robocie na najwyższych obrotach, telefon się urywa. W głowie jedno: byle dotrwać do weekendu. Trening, który miał dziś być, odpuszczasz, bo na niego nie zostało już z Ciebie nic. Problem siedzi w tygodniu, który zjadł Cię, zanim zdążyłeś się przebrać.

Środa, 22:40

Napięcie z całego dnia dalej siedzi Ci w barkach. Otwierasz lodówkę nie z głodu, tylko żeby to z siebie zdjąć, bo innego sposobu w tej chwili nie masz.

Piątek, 23:40

Jest wieczór, jest ktoś, komu na Tobie zależy. A w Tobie nic. Po tygodniu na oparach ciało nie ma z czego. Mówisz, że jesteś zmęczony, i to prawda, tylko nie cała.

A z każdym „od poniedziałku" dopisujesz sobie ten sam dowód: znowu nie dowiozłem. Po latach najgorsze nie są kilogramy. Najgorsze jest to, że przestajesz wierzyć własnemu słowu.

Po drodze dochodzi wstyd, który wchodzi bokiem: przebieralnia na basenie, koszulka, która zostaje na Tobie w wodzie, zdjęcie grupowe, na którym sam ustawiasz się z tyłu. Tę pętlę przecinamy w jednym miejscu, nie kolejną rozpiską.

Skoro co tydzień lądujesz w tym samym miejscu, żadna rozpiska tego nie ruszy. Trzeba zobaczyć, w którym dniu i o której godzinie się rozkładasz.
Gdzie tydzień rozkłada Ci formę

Na Twoją formę nie pracuje plan. Pracuje cały tydzień. I większość tego tygodnia gra przeciwko Tobie.

Ponad 1200 facetów wypełniło moją diagnozę i wracają w niej te same zdania. Cytaty w kartach niżej są ich, nie moje.

Twój tydzień

Praca, sen, stres, weekend. Siedem dni, nie jedna godzina na sali.

Tu pęka

Jeden element siada, reszta idzie w rozjazd. Zwykle sen albo weekend.

Ruszamy u źródła

Naprawiamy ten jeden element, zamiast dokładać kolejną rozpiskę.

Sześć obszarów. Otwórz swój, zobacz co z nim robimy i co mierzę co tydzień.

01Energia i napęd

Mam niską energię i zjazdy w ciągu dnia, po południu zostaje ze mnie mokra szmata.

+

Co robimy. Ten popołudniowy zjazd rzadko ma coś wspólnego z silną wolą. Wygląda tak, bo cały dzień do tej pory się do niego składał: co i o której jadłeś, jak spałeś, ile stresu zebrałeś od rana. Bierzemy energię od podstaw: sen, jedzenie o właściwych porach, kroki, trening i regenerację. Koniec z łataniem tego kawą co dwie godziny.

Co mierzymy co tydzień. Poziom energii rano i po południu w skali, godziny największych zjazdów, jakość snu i ile kawy naprawdę potrzebujesz.

02Głowa i skupienie

Do południa robię, po obiedzie głowa siada i nie skupię się na robocie, a z niej żyję.

+

Co robimy. Zbieramy sen, jedzenie i rytm dnia tak, żeby głowa cięła ostro też po południu. Zarabiasz głową, więc traktujemy ją jak narzędzie pracy. To był drugi najczęstszy ból w diagnozie, a nikt o nim głośno nie gada.

Co mierzymy co tydzień. Ile godzin dziennie ciągniesz na pełnej głowie, o której siada i ile razy w tygodniu odpłynąłeś w prokrastynację.

03Sen i regeneracja

Budzę się zmęczony, mimo że śpię normalnie, a jak polecę w weekend to nie śpię całą noc.

+

Co robimy. Poprawiamy jakość snu i regenerację przez wieczór, jedzenie, trening i to, co robisz po ciężkim weekendzie. Mniej rozbicia rano, głębszy sen w nocy.

Co mierzymy co tydzień. Jak się budzisz w skali, długość i jakość snu, ile razy wstajesz w nocy i ile trwa powrót do formy po weekendzie.

04Libido i testosteron

Rano coraz częściej nie stoi, libido i motywacja leżą niżej niż powinny.

+

Co robimy. Pracujemy nad libido i regeneracją przez sen, trening, jedzenie i suplementację dobraną pod badania z krwi. Nie diagnozuję i nie leczę. Ruszam wszystko naraz, nie jedną rzecz po drugiej, żeby libido miało z czego wrócić.

Co śledzimy. Krew na wejściu i po drodze, żeby zobaczyć, co ciągnie Cię w dół, zamiast zgadywać. Co tydzień w skali: poranne libido i to, czy chce Ci się rano w ogóle ruszyć.

05Apetyt i jedzenie

Apetyt i głód po weekendzie rozwala mi jedzenie, a przy ciężkiej pracy ciężko cokolwiek trzymać.

+

Co robimy. Ustawiamy jedzenie tak, że głód nie każe Ci podjadać do późna, ani po imprezie, ani w tygodniu zawalonym robotą. Wyciszamy objadanie zamiast walczyć z lodówką silną wolą. Jedzenie pod Twoją robotę, bo plan dla etatu 9-17 u Ciebie nie zadziała.

Co mierzymy co tydzień. Ile dni utrzymałeś plan w tygodniu i w weekend, siłę głodu w skali i ile razy stres albo impreza rozwaliła jedzenie.

06Sylwetka i pewność siebie

Trenuję, ale sylwetka stoi, i coraz mniej chce mi się patrzeć w lustro.

+

Co robimy. Znajdujemy, gdzie utknęła sylwetka, i ruszamy ją z miejsca: mniej tłuszczu, więcej mięśni, z jedzeniem i krwią w tle. Rusza sylwetka, a z nią to, że przestajesz wciągać brzuch przy ludziach.

Co mierzymy co tydzień. Obwody, wagę, siłę na głównych bojach, zdjęcia sylwetki co tydzień (widzę je tylko ja, nigdzie nie wychodzą) i to, czy przestajesz unikać lustra.

Suple dobieram dopiero po badaniach, pod Twój sen, stres i regenerację. Jak czegoś nie widać w Twojej krwi, nie każę Ci tego kupować.

Nie diagnozuję i nie leczę. Pracuję na jedzeniu, treningu, śnie, nawykach i suplementacji, a badania czytam po to, żeby nie strzelać w ciemno.

Środek prowadzenia

„Prowadzenie online" znaczy w Polsce wszystko i nic. U mnie znaczy to.

Dostajesz swój panel, budowany od zera pod Ciebie. Trening, jedzenie, sen, suple, badania i progres w jednym miejscu, zero szukania po mailach i plikach.

Panel podopiecznego ⤢ powiększ
Panel podopiecznego. Każdy wygląda inaczej, bo każdy jest robiony ręcznie.
7rzeczy dziennie, odhaczasz z telefonu przy kawie
12pozycji co tydzień, cały raport to pięć minut
14badań krwi na samym starcie
30dni i wchodzą obwody z rewizją planu

Tak u mnie wygląda słowo „prowadzenie".

Pierwsze dwa tygodnie to nie rekordy na ławce. Dostajesz rozpiskę 14 badań w dwóch pakietach, z instrukcją, kiedy je zrobić, żeby wyniki nie kłamały. Bo jak zrobisz je za wcześnie po mocnym weekendzie, część wyjdzie zawyżona i wprowadzi nas w błąd.

Rozpiska badań krwi z panelu ⤢ powiększ
Rozpiska badań prosto z panelu podopiecznego.

Co tydzień raportujesz 12 obszarów. W tym libido, trawienie i jasność głowy. Waga mówi, co się dzieje. Te liczby mówią, dlaczego.

Fragment cotygodniowego raportu ⤢ powiększ
Fragment cotygodniowego raportu. O większość tych rzeczy nie pyta Cię żaden gotowy plan.

Na każdy raport dostajesz ode mnie pełną odpowiedź na piśmie, kilka akapitów pod Twój tydzień, a jedzenie przechodzę z Tobą dzień po dniu. Ostatnio podopieczny wpisał białko na 70% celu. Policzyłem za niego: prawie każdy dzień miał powyżej celu. Sam się nie doceniał, liczby tak.

Fragment odpowiedzi na wtorkowy raport ⤢ powiększ
Fragment mojej odpowiedzi na wtorkowy raport. Kilka stron, co tydzień, pod jednego człowieka.

Plan nie jest wyryty w kamieniu. Zarwana noc, stres, weekend mocniejszy, niż planowałeś? Raportujesz to tak samo, bo słaby tydzień to też dane, a z danymi pracuję.

Panel buduję ręcznie pod każdego. Dlatego miejsca są policzone.

Współpraca 1:1

Wtorek: Twój raport, moja odpowiedź. Piątek: plan na weekend. Tak wygląda tydzień ze mną.

Wszystko w wiadomościach, bez umawiania się na sztywną godzinę. Patrzymy na cały tydzień, korygujemy na bieżąco.

Zaczynam od diagnozy tygodnia →

Kiedy skończymy

Nie robię z Ciebie robota, który zawsze śpi osiem godzin i nigdy nie tknie pizzy. Nadal trafi Ci się słaba noc, ciężki weekend, posiłek poza planem.

Różnica: jeden gorszy dzień nie robi już z tygodnia czterech dni rozjazdu. Wiesz, co odpuścić, co utrzymać i jak wrócić następnego dnia. Zostaje Ci mapa własnego tygodnia.

Dowód

53 razy 5.0. Z imienia i nazwiska.

Publiczne oceny w Google, każda przy prawdziwym profilu. Faceci, którzy weszli i zrobili robotę. Wejdź i sprawdź każdego sam.

Google★★★★★

Współpracowałem przez 3 miesiące i mogę z czystym sumieniem polecić go każdemu. Schudłem 14 kg, ale co najważniejsze, nauczyłem się bardzo dużo o treningu i odżywianiu. Wszystko dopasowane indywidualnie, bez presji i bez magicznych metod.

Adrian Młoczkowski−14 kg w 3 miesiące
✓ Zweryfikowana opinia Google
Google★★★★★

Michał to osoba, której jak zaufasz poprowadzi ciebie na szczyt. Współpracując z nim udało mi się w 5 miesięcy zbudować 10 kg masy mięśniowej, co uważam za wielki sukces. Bez presji przygotuje ciebie pod cel, który sobie obierzesz.

Paweł SylkaBez presji, pod własny cel
✓ Zweryfikowana opinia Google

To ściana opinii prosto z Google, każda wisi publicznie przy profilu.

53 oceny 5.0 w Google →
Facet, który ze mną przeszedł

Kamil. 5 miesięcy. −25 kg.

Nie same zdjęcia. Widzisz, co ruszyło wynik.

5 mies. · −25 kg Kamil · przemiana 5 miesięcy
Kamil, 28, Szczecin
Własna ekipa · piątki na mieście · 5 mies. współpracy
StartRobił co miał robić, a forma stała w miejscu, bo po 14:00 nie miał już siły na nic, weekendy rozkładały mu poniedziałki, a robota i tak czekała.
Co zmieniliśmyZaczęliśmy od weekendów i powrotów po nich, a nie od jadłospisu czy kolejnego planu z internetu.
Po 5 miesiącachMinus 25 kg. Zeszły zjazdy energetyczne po 14:00, wrócił łeb do roboty, tydzień przestał się sypać po każdym weekendzie, a piątki dalej są piątkami.

„Pierwszy raz forma nie walczy z moim życiem. Dwa lata się odbijałem, a tu po prostu zaczęło wchodzić."

Posłuchaj człowieka, który był w Twoim miejscu

Odtwórz opinię
Podopieczny 01, przedPrzed
6 mies.
Podopieczny 01, poPo
Podopieczny 02, przedPrzed
5 mies.
Podopieczny 02, poPo
Podopieczny 03, przedPrzed
4 mies.
Podopieczny 03, poPo

Trzy z 180+ historii. Twarze zasłonięte na ich prośbę, pełne opinie z imienia i nazwiska masz w Google i w wiadomościach.

Waga zejdzie. Ale dostajesz tydzień, który przestaje Cię co chwilę wywalać.

Waga to wynik na samym końcu. A to zdania, które słyszę po drodze od facetów, z którymi pracuję.

„Pierwszy weekend, po którym nie zacząłem w poniedziałek od zera."

Weekend przestał kasować tydzień

„Przyszedł gorszy dzień i nie zniknąłem na miesiąc. Wróciłem następnego dnia."

Jeden gorszy dzień to nie koniec

„W końcu wiem, czemu o 22 ciągnęło mnie do lodówki. Latami myślałem, że jestem po prostu za słaby. Gówno prawda, to był rozjechany dzień."

Wiadomo, gdzie pękasz

Tak mówią, kiedy puszcza to, co latami trzymało ich w miejscu.

Czym się różnię

Trenerzy każą Ci odpuścić weekend. Ja go biorę w plan.

Nie oceniam, co robisz w sobotę. Pytam co, ile i kiedy, i wpisuję to w plan.

Rozwiń: jak zbijam skutki weekenduZwiń+

Alkohol w sobotę, nieprzespana noc, wyjazd, używki na wyjściu. To nie znika, bo ktoś w rozpisce dopisał „unikać". Więc nie udaję, że tego nie ma. Biorę to w robotę i uczę cię przez to przechodzić bez rozwalania całego tygodnia.

Ustawiam formę wokół Twojego weekendu, nie przeciw niemu. Takie weekendy i zarwane noce znam z własnego życia i z prowadzenia, więc nie udaję, że ich nie ma. Alkohol rozwala Ci sen tak, że po ośmiu godzinach i tak wstajesz jak po czterech. Na to mam gotowe ruchy: co zjeść, jak ustawić sen i następny dzień, żeby wrócić do rytmu szybciej.

Nie imprezujesz? U mnie weekend to każde wybicie z rytmu: wyjazd, wesele, delegacja, kilka dni na oparach. Ten sam mechanizm, ta sama robota.

Niedziela, 9:30, po mocnej sobocie

Wiesz, co wrzucić w siebie i jak ustawić dzień, żeby głowa wróciła szybciej, a nie leżała do wtorku.

Poniedziałek po wyjściu

Nie ssie Cię na słodycze i śmieci przez trzy dni. Apetyt wraca do normy, zamiast Tobą rządzić.

Wtorek, 13:00. Zjazd, który zwykle kładł Ci dzień

Energia nie pada na łeb po weekendzie. Wracasz do roboty na pełnych obrotach.

Niedzielny dół i lęk po alkoholu

Mniej kaca-głowy i gorszego nastroju następnego dnia. Niedziela przestaje być dniem straconym.

Wybór „życie towarzyskie albo forma"

Znika. Wychodzisz z ekipą, robisz swoje, a forma i tak idzie do przodu.

Plan nie jest testem charakteru. Zarwana noc, delegacja, wesele, choroba: nic nie przepadło, przełączamy tydzień na inny tryb. Pełny, kiedy życie gra. Minimum, kiedy kilkoma ruchami trzymasz rytm zamiast rzucać wszystko. Powrót, kiedy wracasz do jedzenia, ruchu i snu w dobrej kolejności, bez nadrabiania i bez kary.
Rozwiń: 4 gotowe protokoły na weekend i wyjazdyZwiń+
Protokół powrotu po weekendzie to nie jedyny. Masz też Przed-Taniec: jak ustawić jedzenie i wieczór, żeby następny dzień nie był stracony. Wyjazd Służbowy: hotel, stacja, restauracja. Termin: dzień po dwóch godzinach snu, jak go przejść i nie rozłożyć reszty tygodnia. Reset: 24 godziny, które zatrzymują rozjazd. Każdy z nich to gotowa instrukcja na konkretną sytuację, nie ogólnik z neta.
Czego u mnie nie dostaniesz

Sam jadłospis albo sam plan treningowy? Tego u mnie nie dostaniesz.

Jedno i drugie widziałeś sto razy i dalej stoisz w miejscu. Bo to połowa roboty sprzedawana jako całość.

Pięć dróg do tej samej formy. Cztery patrzą na wycinek, jedna na całe siedem dni.
Plan z neta · trener od techniki · aplikacja · trener z podsumowaniem
  • Każdy widzi wycinek: kartkę, godzinę na sali, kalorie albo zeszły tydzień
  • Weekend i wyjścia poza zasięgiem, sen i stres nikogo nie obchodzą
  • Zero korekty, zanim gorszy dzień rozłoży resztę tygodnia
  • Żaden nie ma planu, żebyś kiedyś odszedł
Ja · prowadzenie tygodnia co tydzień
  • Widzę cały Twój tydzień, nie sam trening
  • Koryguję po gorszym dniu, zanim znikniesz
  • Mam plan na weekend i wyjścia
  • Wiem, czemu o 22:30 jesz z napięcia
  • Uczę Cię prowadzić siebie, aż mnie nie potrzebujesz
Gotowy plan widzi kalorie. Trener widzi, czy zrobiłeś trening. Ja widzę, czemu w czwartek o 22:30 odpadłeś.

Rozpiskę pobierzesz w minutę za darmo. Płacisz mi za to, co robię obok niej.

Plan to najmniejsza część roboty. Reszta to decyzje w trakcie tygodnia, kiedy życie przestaje pasować do kartki. I za to płacisz.

01

Jedzenie pod Twój dzień

Uczę Cię: składać posiłek, który poprawia formę, w kilka minut z tego, co masz pod ręką, i wybierać na mieście tak, żebyś nie musiał wyciągać pudełka przy ludziach.

02

Trening, który mieści się w Twoim tygodniu

Uczę Cię: robić krótki trening, który buduje, bo liczy się bodziec i konsekwencja. Wchodzisz, robisz swoje, wychodzisz.

03

Robota nad wieczorem, snem i napięciem

Uczę Cię: ustawiać minimum na tydzień, w którym mało śpisz, żeby gorszy sen nie kasował całej roboty. Wersja awaryjna na dni, kiedy jedziesz na oparach.

04

Weekend i powrót po nawaleniu

Uczę Cię: wychodzić tak, żeby w poniedziałek nie dochodzić do siebie trzy dni. Piątek ustawiasz z góry i masz jasny sposób na powrót do rytmu.

05

Cotygodniowa korekta, na wprost tego, co nie wyszło

Nie „jak tam poszło". Konkret: gdzie się posypało. Sen, praca, weekend, za ciężki trening, jeden gorszy dzień, po którym zniknąłeś.

Zamiast „więcej dyscypliny" dostajesz sposób na tę jedną godzinę, w której do tej pory odpadałeś.

Dla kogo to jest

Zanim wypełnisz, przeczytaj, komu odmawiam.

Nie udaję, że to dla każdego. Jak się nie łapiesz, lepiej dla nas obu, że dowiemy się teraz.

„Próbowałem już wszystkiego. Trenerzy, plany, ebooki. Czemu akurat u Ciebie ma wejść?"

Najczęstsze pytanie w formularzu

Bo z tych wszystkich prób zostaje mapa tego, co u Ciebie nie zadziałało. Zaczynam od niej, nie od zera, i nie powtarzam błędów, które już masz za sobą.

Nie wchodź, jeśli chcesz gotowy plik i święty spokój. Znajdziesz taniej i tak go wyrzucisz w trzecim tygodniu.
Nie wchodź, jeśli chcesz, żeby ktoś Cię codziennie poganiał batem. Moja robota jest odwrotna: na końcu ogarniasz to sam.
Nie wchodź, jeśli uważasz, że jedno wyjście w sobotę kasuje cały tydzień roboty.
Nie wchodź, jeśli szukasz sposobu, żeby dalej robić to samo i dostać inny wynik. Nie ma takiego. Nie sprzedaję bajek.
Wchodź, jeśli:

Masz dość zaczynania od zera, umiesz działać, jak dostaniesz konkretny kierunek, i wolisz raz naprawić swój tydzień, niż piąty rok powtarzać „od poniedziałku".

Sprawdź, gdzie pęka mój tydzień →

O kasie wprost

Najpierw policz, ile kosztuje Cię dalsze zgadywanie.

Ten rachunek nie przychodzi na konto, więc łatwo go olać. Ale płacisz go co tydzień, tylko nie widzisz przelewu.

100 zł400 zł / weekend1500 zł

Ten koszt nie ma końca. Płacisz go tak długo, aż ktoś pokaże Ci dokładnie, w którym miejscu to się sypie.

Płacisz za moje godziny, nie za plik.

Pół roku roboty 1:1 kosztuje więcej niż plik z neta. Nie udaję, że jest inaczej.

Personalny rozlicza Cię z treningów, dietetyk z kalorii. Ja z całego tygodnia. Płacisz między innymi za to, żeby jeden słaby dzień został zauważony, zanim zrobi się z niego słaby miesiąc.

Nie porównuj tego z trenerem za 400. Porównaj z kolejnym rokiem w tym samym miejscu: poniedziałki z resetem, wieczory na oparach, ciało, które po dwunastu miesiącach wygląda prawie tak samo. Tej ceny nikt Ci nie fakturuje, a płacisz ją co roku.
Rozwiń: dlaczego to nie cena za rozpiskęZwiń+

Łatwiej powiedzieć „muszę znaleźć lepszy plan", niż przyznać: „od miesięcy nie dowożę tego, co sam sobie obiecuję". Z pierwszym nic nie zrobisz. Z drugim pracuję na co dzień.

Zresztą policz, co już wydałeś: dwa lata nietrafionych planów, aplikacji, suple z reklamy, trener na miesiąc i dietetyk na drugi. Każdy widział swój wycinek, nikt całego tygodnia. Tu płacisz raz, za jedno oko na całość.

Co dostajesz:

Raty są. Pełną kwotę znasz, zanim wydasz złotówkę.

Raty

Idą równo, bez balonu na końcu i bez dopłat. Obsługuje je operator płatności, więc nie podpisujesz nic prywatnie ze mną.

Pełna kwota

Zakres roboty jest inny u każdego, dlatego nie ma tu jednej liczby. Po diagnozie dostajesz konkretną propozycję i pełną kwotę, zanim cokolwiek zdecydujesz.

Pierwszy miesiąc

Sprawdzasz mnie w praktyce: zero ruchu w śnie, energii albo wadze, oddaję całą wpłatę. Dłuższa gwarancja na twardy wynik czeka na piśmie.

Wypełniam diagnozę tygodnia →

Zasady wprost

Ryzyko zdejmuję z Ciebie z dwóch stron.

Wchodzisz w robotę na dłużej i nie masz jak z góry sprawdzić, czy zagra. Dzielę to na dwie rzeczy, żebyś nie musiał wierzyć mi na słowo.

30 dni
Ruch w miesiąc albo zwrot
Wynik albo zwrot
Warunki dostajesz na piśmie

Pierwsze 30 dni: ruch albo zwrot.

Ruszamy, poznajesz, jak pracuję i jak wygląda kontakt. Zero ruchu w śnie, energii albo wadze przez pierwszy miesiąc? Piszesz jedno zdanie i oddaję całą wpłatę. Bez przeciągania. Masz miesiąc, żeby sprawdzić mnie w praktyce, zanim na dobre wejdziesz w temat.

Dalej: gwarancja na twardy wynik.

Trzymasz swoją stronę, a wynik stoi w miejscu? Oddaję całą wpłatę. Co bierzemy za sukces i na jakich zasadach, spisujemy na wejściu. Dostajesz to na piśmie, zanim zapłacisz złotówkę, żeby nie było miejsca na „mnie się wydaje, że nie działa".

Rozwiń: czego nie obiecuję i co sam ryzykujęZwiń+

Czego nie obiecuję.

Nie obiecuję kraty w osiem tygodni, bo to marketing, nie fizjologia. Nie obiecuję, że zrobię to za Ciebie, raport i trening są po Twojej stronie. Nie obiecuję, że będzie łatwo. Obiecuję, że każdy tydzień dostaje kierunek, a w gorszy dzień masz do kogo napisać, zanim odpuścisz.

Co ja w tym ryzykuję.

Pół roku swojej roboty i zwrot, jak nie dowiozę. Gdybym rozdawał plany, które nie działają, oddawałbym kasę w kółko i dawno bym się zwinął. Dlatego dobieram, kogo biorę, i jak już wchodzę w Twój tydzień, to na maksa.

Jedyny warunek po Twojej stronie: trzymać to, co ustalimy. Tyle. Wszystko spisane wprost, zero kruczków.

Pełne zasady, gwarancja i warunki rezygnacji → /zasady
Publiczne, spisane wprost. Przeczytaj przed, nie po.

MichałPodpisuję to imieniem. Michał.
Zanim powiesz nie

To, czym teraz próbujesz się z tego wykręcić.

„Sam ogarnę."+

Może. Tylko ostatnie miesiące tego nie potwierdzają. Nie zdiagnozujesz tygodnia, w środku którego siedzisz po uszy. Sam pewnie kiedyś do tego dojdziesz. Pytanie, ile jeszcze miesięcy chcesz na to dać.

„Najpierw sam trochę schudnę i wtedy się odezwę."+

Odchudzanie się przed trenerem to jak sprzątanie przed sprzątaczką. Przychodzisz dokładnie z tym brzuchem i z tymi wynikami, one są punktem startu, nie egzaminem. Im wcześniej je widzę, tym mniej miesięcy zgadywania przed Tobą.

„To pewnie zwykły plan."+

Nie. Żaden plik z neta nie wie, że masz wyjazd w sobotę i ciężki dzień w robocie w czwartek. Ja wiem, bo czytam Twój tydzień co tydzień. Rozpiska to dopiero drugi krok. Najpierw naprawiam to, co Cię blokuje: jak śpisz, ile napięcia wozisz z roboty i skąd się bierze wieczorne ciągnięcie do lodówki. Ustaw to w tej kolejności, a rozpiska w końcu ma na czym stanąć.

„Nie mam czasu."+

Dlatego robimy to pod dni bez czasu, z wersją minimum na najgorsze z nich. Zakazów tu nie ma: masz umieć wyjść, zjeść poza planem i wrócić bez trzydniowej cofki.

„Boję się, że znowu nie dowiozę."+

Uczciwa obawa. Dlatego nie robimy planu pod idealnego Ciebie z poniedziałku, tylko pod prawdziwego Ciebie z pracą, stresem i weekendem.

„Wolałbym gadać na żywo, nie pisać."+

Rozumiem. Tylko że pękasz nie na jednej rozmowie w miesiącu, a w środę o 22:30 i w sobotę wieczorem. Jestem w wiadomościach dokładnie w tych momentach i reagujesz od razu, nie tydzień później.

„Czy muszę trenować na siłowni?"+

Nie. Układam trening pod to, co masz: siłownia, hantle w domu albo sam ciężar ciała na start. Po diagnozie mówię wprost, co da się wycisnąć z Twojej opcji i kiedy warto ją rozbudować.

„Czy muszę jeść z pudełek?"+

Nie. Plan ma działać na mieście, w pracy i na wyjeździe, bo tam toczy się Twój tydzień. Gotowe pudełka to opcja, nie warunek.

„Gadamy o alkoholu i używkach. Co z dyskrecją?"+

Zostaje między nami, w wiadomościach, i nie ma tu oceniania. Piszesz jak jest: ile, co, kiedy. Bez tego nie ustawię Ci powrotu po weekendzie, a to jest pół roboty. Im mniej ściemniasz, tym lepszy plan dostajesz.

„Czym różni się od trenera online za 300-600 zł?"+

Tamten sprzedaje rozpiskę i podsumowanie raz w tygodniu. U mnie rozpiska to pierwszy dzień, nie cały produkt. Reszta to decyzje na podstawie Twoich danych, badań krwi i kontekstu tygodnia. Dlatego kosztuje więcej. Płacisz za decyzje w trakcie, kiedy tańsze kończy się na pliku.

A od strony logistyki.

Ile mnie to zajmuje?+

Pięć minut dziennie z telefonu, rano przy kawie. Do tego Twoje treningi, zwykle cztery razy w tygodniu. Tyle. Reszta mieści się w Twoim normalnym dniu.

Kiedy zobaczę pierwsze efekty?+

U części osób energia i sen ruszają w pierwszych tygodniach, u innych najpierw apetyt albo nastrój. Na wejściu ustalamy, który wskaźnik ma ruszyć pierwszy u Ciebie, żebyś wiedział, na co patrzeć. Sylwetka idzie za tym, zwykle w drugim miesiącu. Pełny wynik przychodzi później, bo tyle trwa, żeby został na lata.

Potrzebuję siłowni?+

Najlepiej siłownia. Da się w domu, tylko efekty idą wolniej. Jak masz dostęp do sprzętu, wyciągamy z tego więcej.

Co, jak w trakcie wypadnie życie: choroba, delegacja, dziecko?+

Przestawiamy plan na tryb minimum i wracasz do pełnego rytmu, jak wychodzisz na prostą. Wyjazdy i delegacje wliczam od startu, razem z tym, jak jeść i trenować w trasie.

Ile kosztują badania i gdzie je zrobić?+

Robisz je sam w zwykłej sieciówce, mówię dokładnie co zlecić. Zwykle wychodzi koło 300-500 zł, zależnie od labu i pakietu, raz na start i kontrolnie po drodze. Dzięki nim mam twarde dane, a nie zgaduję z rozpiski.

Biorę leki, jestem na TRT albo SSRI. Da się?+

Da się, tylko mów o tym wprost. Nie odstawiam Ci leków i nie wchodzę w rolę lekarza. Układam jedzenie, trening i sen wokół tego, co bierzesz, a jak trzeba, dogadujesz to z lekarzem. Nie udaję, że plan zastąpi leczenie.

Co, kiedy skończymy? Uzależnię się od prowadzenia?+

Odwrotnie. Cała robota idzie w to, żebyś prowadził się sam. Uczę Cię czytać własny tydzień, nie trzymam Cię na kroplówce. Chcesz zostać dłużej, spoko, ale nie musisz.

Kto za tym stoi

Kiedyś też myślałem, że brak formy to brak charakteru.

Michał

Jak coś nie wchodziło, słyszałem to samo co Ty: za mało chcesz. Wygodne zdanie, bo zdejmuje winę z trenera i wiesza ją na kliencie. Dziś wiem, że jest za płytkie.

9 lat przy tym · 180+ facetów 1:1 do końca · działasz ze mną, nie z asystentem

Zapłaciłem za programy u pięciu trenerów z „topki". Prawie dwa lata po drugiej stronie ekranu, jako ich podopieczny.

Rozwiń: co z tego wyniosłemZwiń+

Każdy dawał plan i zostawiał mnie z weekendem. Widziałem od środka, co u nich robiło robotę, a co było tylko fasadą. Co miało sens, przebudowałem pod siebie. Resztę wywaliłem.

Nie startowałem z dobrą genetyką ani zdrowiem, dwa razy zerwane więzadło. Każdy z tych etapów przeszedłem sam. Wiem dokładnie, gdzie Cię zostawią, bo mnie tam zostawili.

Michał 2013
2013początek
Michał 2025
2025dziś
!

Mój największy błąd

Przez lata wmawiałem sobie, że jak nie wchodzi, to za mało chcę. Katowałem się pod idealnego siebie z poniedziałku i co piątek się rozsypywałem. Nikt nie ustawił mi tygodnia pod prawdziwe życie, tylko pod plan z kartki. A kartka nie wie, że w sobotę masz wesele.

Zanim wyślesz cokolwiek, możesz mnie sprawdzić za darmo: setki rolek i godziny gadania na Instagramie. To, co mówię tam, i to, co czytasz tu, to ten sam facet.

„Postaraj się bardziej" słyszałeś od każdego i nic z tego nie wyszło. Moja robota to znaleźć konkretny wtorek, w którym starać się przestajesz.
Twój ruch

Pół roku minie tak czy tak.

Te same niedziele bez napędu. Te same piątki, po których dochodzisz do siebie do środy. Ta sama „od poniedziałku”, coraz cichsza, i to samo ciche godzenie się, że tak już masz. Albo jedziesz w tym kółku dalej, albo raz sprawdzasz, gdzie ono się zaczyna.

Pytanie tylko, ile energii, wieczorów i wiary w siebie oddasz po drodze, jeśli dalej będziesz zgadywał.

Sprawdź, gdzie pęka mój tydzień →

Diagnoza tygodnia

Diagnoza Twojego tygodnia. Dwie minuty.

Czytam je sam, a miejsc mam tyle, ile raportów dam radę przejść od deski do deski. Dlatego części facetów odmawiam.

Co się dzieje, gdy wyślesz
  1. 01Odpowiadasz na pytania o swój tydzień, zajmie Ci to 2-3 minuty. Nic nie płacisz, nigdzie nie dzwonisz. Tylko tyle potrzebuję, żeby zobaczyć, czy w ogóle mogę Ci pomóc.
  2. 02W ciągu doby wracam z decyzją w DM na Instagramie, dlatego formularz pyta o Twoją nazwę. Odpowiedź może brzmieć: wchodzimy, zaczynamy od badań, wystarczy Ci lżejszy krok, albo „nie ten moment". Przy odmowie piszę, czemu.
  3. 03Jeśli wchodzimy, pokazuję Ci, co robimy jako pierwsze.
bez płaceniabez dzwonienia2-3 minutyodpowiedź w 24h1200+ już wypełniłogwarancja: wynik albo zwrot

Odpowiedzi czytam tylko ja. Nie trafiają do żadnego zespołu ani listy wysyłkowej i nie zapisujesz się przez nie na nic.

Formularz się nie ładuje? Otwórz ten sam formularz w nowej karcie.

Doczytałeś tu i dalej coś Cię blokuje? Nie wypełniaj na siłę. Napisz to jedno pytanie wprost na @hantleitalerz, odpowiem konkretnie, bez wciskania.

Talerzihantle
TALERZIHANTLE
Michał · nad Twoim tygodniem, dzień po dniu · odpowiadam w 24h
Pracuję na energii, śnie, jedzeniu i nawykach. Nie diagnozuję i nie leczę. · Zasady gwarancji · Polityka prywatności
180+ facetów · czytam sam · odpisuję w 24hSprawdź, gdzie pęka mój tydzień →