MichałProwadzenie 1:1 · 6 miesięcy · nabór otwarty

W robocie dowozisz. Przy sobie żyjesz od restartu do restartu. W 6 miesięcy forma, której nie kasuje Ci ani jeden weekend.

Albo oddaję całą kasę.

Znajdę ten jeden moment, w którym co tydzień tracisz ster, i naprawimy właśnie jego, nie kolejną rozpiskę.

Dla facetów 28-40, którzy ogarniają robotę i życie, a formę odbijają od każdego poniedziałku.

Sprawdź, gdzie pęka Twój tydzień →
14 pytań. Zero płacenia, zero dzwonienia. Czytam sam i w dobę mówię wprost, czy to w ogóle ma sens.
180+podopiecznych
53× 5.0 na Google
9lat pracy
300+paneli krwi
Michał
Twój dzień

To nie zaczyna się od pizzy o 22:30.

Zaczyna się rano. Wstajesz na kawie, do 15:00 wrzucasz w siebie cokolwiek pod ręką, cały dzień w robocie napięty jak struna. Wracasz wyżęty do zera. I dokładnie wtedy, najsłabszą wersją siebie, podejmujesz najważniejsze decyzje dnia o jedzeniu.

Myślisz, że problem to jedzenie. Wieczorem nie przegrywasz z pizzą. Przegrywasz z całym dniem bez bufora. Pizza to tylko miejsce, w którym ten dzień Cię w końcu dopada.

A z każdym „od poniedziałku" dopisujesz sobie ten sam dowód: znowu nie dowiozłem. Po latach najgorsze nie są kilogramy. Najgorsze jest to, że przestajesz wierzyć własnemu słowu. Że sam sobie już nie ufasz.

Twój tydzień, trzy miejscagdzie ucieka kierownica
CZWARTEK 14:30Trzeci dzień pod korek w robocie, telefon się pali. W głowie jedno: byle do weekendu. I odpuszczasz trening, który miał dziś być, bo na niego już nie ma Ciebie. Nie masz problemu z treningiem, tylko z tygodniem, który Cię zjadł, zanim zdążyłeś się przebrać.
NIEDZIELA 11:00Wstajesz ciężki po sobocie, głowa nie rusza, kawa nie łapie. Przelatuje myśl: od jutra ogarniam. Poniedziałek jeszcze nie przyszedł, a już dopisujesz sobie ten sam dowód co zawsze. Znowu odkładasz na wersję siebie, która ma być, zamiast tej, która jest.
ŚRODA 22:40Napięcie z całego dnia dalej siedzi w barkach. Otwierasz lodówkę nie z głodu, tylko żeby cokolwiek to rozładowało. Wiesz, że to nie o jedzenie. Ale w tym momencie to jedyny przycisk, jaki masz pod ręką.
Jak co tydzień lądujesz w tym samym miejscu, rozpiska tego nie ruszy. Trzeba zobaczyć, gdzie dokładnie tydzień wytrąca Ci kierownicę z ręki.
30 sekund

Gdzie najpierw tracisz ster?

Tapnij. Zobacz, co pod tym siedzi.

Jak to naprawdę działa

Na Twoją formę nie pracuje plan. Pracuje cały tydzień. I większość tego tygodnia gra przeciwko Tobie.

Jeden element pęka, a reszta nadrabia chaosem. Po cichu, dzień po dniu, aż w piątek wygląda to jak brak charakteru. Nie jest.

01
Sen

Rano głód wali na maksa i to nie dlatego, że jesteś słaby.

Po zarwanej nocy grelina, hormon głodu, idzie w górę, a ciało domaga się szybkiej energii. Tę bitwę wieczorem wygra. Zawsze.

02
Energia

Do 16:00 lecisz na kawie, a organizm zapisuje ten dług.

Ściąga go po pracy, w najgorszym momencie dnia, kiedy nie masz już nic do oddania.

03
Napięcie

Wracasz spięty do granic, a jedzenie rozładowuje to najszybciej.

Kortyzol z całego dnia nie schodzi. Ty o tym wiesz. Twoje ciało wie to lepiej.

04
Weekend

Trzy dni luzu kasują cztery dni roboty.

W poniedziałek startujesz pod kreską i nazywasz to brakiem silnej woli.

To nie brak charakteru. To tydzień ustawiony tak, że każdy wieczór jest przegrany, zanim wrócisz do domu. Ja nie patrzę na to, co zjadłeś. Patrzę, co zrobiło z Ciebie faceta, który to zjadł.

Nie diagnozuję i nie leczę.

Prawdziwe życie, nie laboratorium

Każdy trener kazał Ci żyć jak mnich. Dlatego pękałeś w piątek.

Nie wychodź, nie pij, siedź w domu, odpuść wyjazd. Tyle słyszałeś od każdego z nich. Tylko że Ty masz ekipę, masz piątki, masz delegacje i noce bez snu. Nie mieszkasz w laboratorium. Więc każdy taki plan zdychał w sobotę, a Ty w poniedziałek startowałeś od zera z kolejnym dowodem w głowie: nie umiem, jestem do dupy.

Gówno prawda. Umiesz. Nikt Ci tylko nie pokazał, jak wliczyć w plan sobotę, alkohol i wyjazd, żeby jeden weekend nie zeżarł całego tygodnia.

Piszą Ci „nie wychodź", bo tak jest im wygodniej.

Łatwiej zamknąć faceta w sterylnych warunkach i tam zrobić mu formę. Tylko co to za wyczyn siedzieć w domu na ryżu z kurczakiem i schudnąć?

Problem zaczyna się, kiedy wyjdziesz. Nie wiesz, jak się w tym ustawić, i cały efekt idzie w pizdu.

Brakuje im wiedzy, jak ogarnąć Ci ten weekend, więc wolą go zakazać. Wygodniej napisać „nie pij", niż nauczyć Cię wracać po sobocie bez trzydniowej cofki.

Obaj wiemy, że tego w prawdziwym życiu nie utrzymasz.

Ja robię odwrotnie. Uczę Cię to poukładać, żebyś nie musiał rezygnować z życia.

Sam tak żyję, regularnie wychodzę z ludźmi. Moi podopieczni też, i wyglądają lepiej niż większość, bo wiedzą, jak się w danej sytuacji zachować. Bo ich tego nauczyłem.

Alkohol, używki, brak snu, robotę do późna i stres wliczam w proces, nad którym pracujemy razem. Nie udaję, że tego nie ma. Ustawiam to tak, żeby nie kasowało Ci formy, a Ty nie musiał wybierać między sylwetką a życiem.

To jest ta różnica. Nie biorę Cię przez tydzień z reklamy, tylko przez Twój prawdziwy: z robotą, zmęczeniem, piątkiem, sobotą i delegacją w środku.

Co naprawiamy w pół roku

Zaczynamy od Twojego panelu krwi. Nie od gotowej rozpiski.

Robisz pełne badania, ja czytam je pod Ciebie i z nich układam jedzenie, trening i suplementację. Nie pod ogólny szablon z neta, tylko pod to, co pokazuje Twoja krew. Potem tydzień w tydzień naprawiamy pięć rzeczy naraz, bo to jeden układ, nie pięć osobnych tematów.

01
Sen i regeneracja

Padam o 23 wykończony, a budzę się o 3 z głową w trybie alert.

Co robimy. Układamy architekturę snu od końca dnia, bo większość hormonu wzrostu leci w głębokim śnie.
Co mierzymy co tydzień. Jakość snu, czas zasypiania, przebudzenia, regeneracja po treningu.

02
Hormony i napęd

Energia jest punktowa: kawa, kawa, kawa. Reszta dnia bez chęci do niczego.

Co robimy. Ustawiamy oś kortyzol i testosteron przez sen, ruch, jedzenie i suple dobrane pod Twój panel.
Co mierzymy co tydzień. Energia przez cały dzień bez zjazdów, napęd 1-10, testosteron całkowity i wolny, SHBG, kortyzol z panelu.

03
Libido

Wieczorem nie mam na nic siły ani ochoty. Myślałem, że to już wiek.

Co robimy. Odbudowujemy chęć i napęd u źródła, przez hormony, sen i regenerację, a nie na chwilę po kawie.
Co mierzymy co tydzień. Libido 1-10, napęd, chęć do ludzi i do roboty.

04
Apetyt i jedzenie

Jem mniej i tyję. Wieczorem i tak ląduję przy lodówce.

Co robimy. Stabilizujemy glikemię i białko w dobie, żeby ciało wiedziało, kiedy dostanie paliwo, a wieczór przestał być polem bitwy.
Co mierzymy co tydzień. Wieczorne impulsy do lodówki, głód między posiłkami, glukoza na czczo z panelu, obwód pasa.

05
Sylwetka

Trenuję regularnie, a lustro stoi w miejscu.

Co robimy. Trening i jedzenie pod Twój tydzień, suplementacja pod panel. Gdy hormony i sen trzymają, sylwetka idzie sama.
Co mierzymy co tydzień. Obwody, waga, zdjęcia kontrolne, tempo progresji na treningu.

Suplementacja u mnie to nie „weź to, bo wszyscy biorą". To adaptogeny na kortyzol, wsparcie testosteronu i snu, dobrane pod to, co pokazuje Twoja krew. Nic na wyrost, nic z reklamy.

Nie diagnozuję i nie leczę. Pracuję na jedzeniu, treningu, śnie, nawykach i suplementacji, a badania czytam po to, żeby nie strzelać w ciemno.

Czego u mnie nie dostaniesz

Nie układam jadłospisów. Nie układam samego planu treningowego. I tu jest sedno.

Jedno i drugie widziałeś już sto razy i dalej stoisz w miejscu. Popatrz, czemu.

Cztery drogi do tego samego celu. Trzy widzą wycinek. Jedna widzi całe Twoje siedem dni.
Co dostajesz naprawdęGotowy plan z netaTrener od samej technikiAppka licząca kalorieJa · pełne 1:1
Widzi cały Twój tydzień, nie sam trening×××
Koryguje po gorszym dniu, zanim znikniesz na miesiąc×tylko na sali×
Ma plan na weekend i wyjścia, nie „od poniedziałku"×××
Wie, czemu o 22:30 jesz z napięcia, nie z głodu××liczy, nie tłumaczy
Bierze pod uwagę sen, stres i energię w dzień×czasem×
Uczy Cię prowadzić siebie samego po pół roku×××to zostaje
Gotowy plan z neta
  • Nie widzi Twojego tygodnia
  • Zero korekty po gorszym dniu
  • Zero planu na wyjścia
  • Martwa kartka, porzucisz ją w trzecim tygodniu
Trener od samej techniki
  • Widzi godzinę z siedmiu dni
  • Koryguje tylko na sali
  • Weekend i wyjścia poza zasięgiem
  • Sen i stres go nie obchodzą
Appka licząca kalorie
  • Policzy Ci kalorie
  • Nie powie, czemu odpadłeś
  • Zero kontekstu weekendu
  • Liczy, nie tłumaczy
Ja · pełne 1:1 6 miesięcy
  • Widzę cały Twój tydzień, nie sam trening
  • Koryguję po gorszym dniu, zanim znikniesz
  • Mam plan na weekend i wyjścia
  • Wiem, czemu o 22:30 jesz z napięcia
  • Uczę Cię prowadzić siebie po pół roku
Gotowy plan widzi kalorie. Inny trener widzi, czy zrobiłeś trening. Ja widzę, czemu w czwartek o 22:30 odpadłeś. I to jest cała różnica, za którą się płaci.
Co masz na rękę

Nie kupujesz rozpiski. Kupujesz to, czego przy niej Cię nauczę.

Plan to jeden klocek. Cała reszta to to, co dzieje się między planem a Twoim prawdziwym życiem. Pod każdym elementem masz jasno: co dostajesz i co z tego zostaje z Tobą, kiedy już się nie widzimy.

01

Jedzenie pod Twój dzień, nie pod idealny tydzień z reklamy

Jak lecisz na kawie i dwóch przypadkowych posiłkach, nie zaczynamy od „jedz mniej", tylko od tego, żeby wieczór przestał być polem bitwy.
Uczę Cię: składać posiłek, który poprawia formę, w kilka minut z tego, co masz pod ręką, i wybierać na mieście tak, żebyś nie musiał wyciągać pudełka przy ludziach.

02

Trening, który wchodzi w Twój tydzień, nie tydzień pod trening

Pod to, ile masz czasu i jak się regenerujesz. Plan, którego nie wykonasz, to dekoracja.
Uczę Cię: robić krótki trening, który naprawdę buduje, bo liczy się bodziec i konsekwencja, nie czas spędzony w lustrze. Wchodzisz, robisz swoje, wychodzisz.

03

Robota nad wieczorem, snem i napięciem

Tu sypie Ci się forma, nie na talerzu. Bierzemy te momenty na warsztat razem.
Uczę Cię: ustawiać minimum na tydzień, w którym mało śpisz, żeby gorszy sen nie kasował całej roboty. Wersja awaryjna na dni, kiedy jedziesz na oparach.

04

Weekend i powrót po nawaleniu

Wychodzisz, dajesz sobie luz, wracasz, i jeden weekend nie kasuje Ci miesiąca. Bez moralniaka i bez „a mówiłem".
Uczę Cię: wychodzić tak, żeby w poniedziałek nie zbierać się trzy dni. Plan na piątek z góry i konkretna procedura powrotu.

05

Cotygodniowa korekta, twarzą w twarz z tym, co nie wyszło

Nie „jak tam poszło". Konkret: gdzie uciekło wykonanie. Sen, praca, weekend, za ambitny trening, jeden gorszy dzień, po którym zniknąłeś.
Uczę Cię: czytać własny tydzień, żebyś po pół roku znajdował te punkty sam i nie potrzebował już nikogo nad sobą.

Widzisz, jak to leci? Nie mówię „więcej dyscypliny". Pokazuję konkretny sposób na konkretny moment, w którym do tej pory odpadałeś.

Co z tego wyniesiesz

Po pół roku wychodzisz z formą i z instrukcją obsługi siebie.

Efekt na wadze jest miły, ale znika, kiedy wracasz do starych schematów. Dlatego przez te sześć miesięcy uczysz się czytać własny tydzień, żeby po współpracy nie potrzebować już nikogo nad sobą.

01

Wiesz, kiedy zmęczenie tylko udaje brak charakteru

Po gorszej nocy rano masz większy głód i krótszy lont. Rozpoznajesz to i wiesz, co z tym zrobić, zamiast dać się temu zjeść.

02

Gorszy dzień domykasz tego samego wieczora

Nie czekasz z resetem do „od poniedziałku". Jeden luźniejszy wieczór przestaje kasować Ci cały tydzień, bo wracasz do rytmu od razu.

03

Ogarniasz tydzień, który nie wyszedł

Wiesz, jak zjeść na oko i jak ustawić minimum, kiedy mało śpisz albo brakło czasu. Bez appki i bez wagi. Odpuszczasz jeden element, nie cały tydzień.

To zostaje z Tobą, kiedy już się nie widzimy. Za to płacisz najbardziej.

Po pół roku ze mną

Do tego dostajesz mapę własnego tygodnia: wiesz, gdzie zwykle odpadasz i jak wracać bez zaczynania od zera.

Jak to leci co tydzień

1

Piszemy w DM na Instagramie przez całe pół roku. Masz mnie w kieszeni siedem dni w tygodniu, bez umawiania się na godzinę.

2

Co tydzień piszę pierwszy, z korektą pod to, co faktycznie zrobiłeś. Nie „jak poszło", tylko konkret, gdzie poprawić.

3

Bez umawiania się na godzinę. Jestem w wiadomościach, kiedy tego potrzebujesz. Sześć miesięcy spokojnej roboty tydzień w tydzień, nie zryw na 12 tygodni.

Większość sprzedaje 12-tygodniowy „zrób fory" i oddaje Cię tam, gdzie byłeś. Ja daję Ci sześć miesięcy nie dlatego, że tyle trwa efekt. Formę zrobimy szybciej. Tyle trwa, żeby nowy tydzień wszedł Ci w krew tak, że po zakończeniu prowadzisz się sam. Spokojnie, bez presji, żeby zostało na lata, nie do wakacji.

Współpraca 1:1

Jak wygląda tydzień ze mną

Wszystko w wiadomościach, bez umawiania się na sztywną godzinę. Patrzymy na cały tydzień, korygujemy na bieżąco.

  1. 01

    Punkt wyjścia

    Zbieramy dane z tygodnia: trening, jedzenie, sen, energia. Widzę, gdzie forma stoi, zanim cokolwiek zmienimy.

  2. 02

    Trening i jedzenie pod Ciebie

    Ułożone pod Twój tryb życia, nie odwrotnie. Wyjścia i weekend zostają, układamy je w tydzień.

  3. 03

    Cotygodniowa korekta

    Co tydzień piszę pierwszy z korektami. Waga stoi, sen krótki, trening ciężki, reagujemy, zanim to urośnie.

  4. 04

    Wiadomości otwarte przez cały tydzień

    Masz pytanie w środę wieczorem, piszesz. Wracam tego samego dnia. Bez czekania na kolejny termin.

Podgląd

Tak wygląda fragment Twojej diagnozy.

Zgłaszasz

„Nie trzymam jedzenia wieczorem.”

Widać głębiej

Za mało jedzenia w dzień plus napięcie z pracy. Wieczorem organizm dopomina się o energię, którą powinien dostać sześć godzin wcześniej.

Pierwszy ruch

Większy posiłek między 13 a 15. Bufor na wieczór gotowy, zanim zrobisz się głodny i zmęczony.

Przykład, nie Twój wynik. Twoja diagnoza wygląda inaczej, bo inny jest Twój tydzień.

Dowód

53 razy 5.0. Z imienia i nazwiska.

Żadnych anonimowych screenów z DM, które każdy sobie dorysuje w Canvie. Faceci, którzy weszli, zrobili robotę i zostawili ocenę publicznie w Google. Możesz wejść i sprawdzić każdego.

Google★★★★★

Całe życie sceptycznie podchodzę do tych wszystkich coachy, trenerów. Ale na tyle zaprzyjaźniłem się z kontentem Michała, że postanowiłem spróbować. Pół roku, co mi szkodzi? Wydaję tyle w weekendy na imprezy.

Dawid GlencauWszedł mimo wątpliwości
✓ Zweryfikowana opinia Google
Google★★★★★

Michał to osoba, której jak zaufasz poprowadzi ciebie na szczyt. Współpracując z nim udało mi się w 5 miesięcy zbudować 10 kg masy mięśniowej, co uważam za wielki sukces. Bez presji przygotuje ciebie pod cel, który sobie obierzesz.

Paweł Sylka+10 kg masy w 5 miesięcy
✓ Zweryfikowana opinia Google
Google★★★★★

Współpracowałem przez 3 miesiące i mogę z czystym sumieniem polecić go każdemu. Schudłem 14 kg, ale co najważniejsze, nauczyłem się bardzo dużo o treningu i odżywianiu. Wszystko dopasowane indywidualnie, bez presji i bez magicznych metod.

Adrian Młoczkowski−14 kg w 3 miesiące
✓ Zweryfikowana opinia Google
Google★★★★★

Michał pomógł mi w rekompozycji. Tłuszcz w dół, a mięśnie nie tylko utrzymane przy redukcji, to jeszcze zbudowane. Kozackie myki, o których nigdy byś nie pomyślał, że zadziałają.

Michał RadzewiczTłuszcz w dół, mięśnie w górę
✓ Zweryfikowana opinia Google

To nie trzy wybrane. To ściana tego, co faceci napisali sami, publicznie.

Pełna lista jest publiczna. Każda z imieniem i nazwiskiem. Wejdź i policz sam.

53 oceny 5.0 w Google →
180+
facetów 1:1 doprowadzonych do końca
53
oceny 5.0 w Google, każda z imieniem i nazwiskiem
9 lat
tego samego frameworka, nie kolejnej mody z neta
7
dni w tygodniu masz mnie w wiadomościach
Facet, który ze mną przeszedł

Kamil. 5 miesięcy. −25 kg.

Nie same zdjęcia. Widać, co naprawdę ruszyło wynik.

5 mies. · −25 kg Kamil · przemiana 5 miesięcy
Kamil, 28, Szczecin
Własna ekipa · piątki na mieście · 5 mies. współpracy
StartRobił co miał robić, a forma stała w miejscu, bo po 14:00 padał na resztę dnia, weekendy kasowały poniedziałki, a robota i tak czekała.
Co zmieniliśmyZaczęliśmy od weekendów i powrotów po nich, a nie od jadłospisu czy kolejnego planu z internetu.
Po 5 miesiącachMinus 25 kg. Zeszły zjazdy energetyczne po 14:00, wrócił łeb do roboty, tydzień przestał się sypać po każdym weekendzie, a piątki dalej są piątkami.

„Pierwszy raz forma nie walczy z moim życiem. Dwa lata się odbijałem, a tu po prostu zaczęło wchodzić."

Posłuchaj człowieka, który był w Twoim miejscu

Odtwórz opinię
Podopieczny 01, przedPrzed
6 mies.
Podopieczny 01, poPo
Podopieczny 02, przedPrzed
5 mies.
Podopieczny 02, poPo
Podopieczny 03, przedPrzed
4 mies.
Podopieczny 03, poPo

Trzy z 180+ historii. Każdy zaczynał od tego samego formularza, który masz teraz przed sobą. To konkretni ludzie, nie obietnica identycznego wyniku.

Ten sam facet

Inny tydzień.

Przed

  1. Pnrestart, znowu od zera
  2. Wtjeszcze idzie
  3. Śrzmęczenie zbiera żniwo
  4. Czbyle do weekendu
  5. Ptluz, bez planu
  6. Sobchaos
  7. Ndwyrzuty sumienia

ten sam tydzień, inna struktura

Po

  1. Pnkontynuacja, nie restart
  2. Wtkorekta, nie rezygnacja
  3. Śrminimum, które działa
  4. Czplan na weekend gotowy
  5. Ptwychodzisz, tydzień stoi
  6. Sobluz pod kontrolą
  7. Ndpowrót bez dramatu
Co naprawdę się zmienia

Nie kupujesz niższej wagi. Kupujesz tydzień, który przestaje Cię rozbrajać.

Waga to wynik na samym końcu. To są zdania, które słyszę po drodze od facetów, których prowadzę. Po nich wiem, że ruszyło na serio, nie na dwa tygodnie.

„Pierwszy weekend, po którym nie zacząłem w poniedziałek od zera."

Weekend przestał kasować tydzień

„Przyszedł gorszy dzień i nie zniknąłem na miesiąc. Wróciłem następnego dnia."

Jeden gorszy dzień to nie koniec

„W końcu wiem, czemu o 22 ciągnęło mnie do lodówki. To nie był brak silnej woli."

Wiadomo, gdzie ucieka kierownica

To nie są cuda. To znak, że odpadł schemat, przez który forma stała w miejscu mimo prób. Waga idzie za tym sama.

Dla kogo to jest

Zanim wypełnisz, przeczytaj, kogo odsyłam z kwitkiem.

To nie jest dla każdego i nie udaję, że jest. Jak się nie łapiesz, lepiej dla nas obu, że dowiemy się teraz.

„Próbowałem już wszystkiego. Trenerzy, plany, ebooki. Czemu akurat u Ciebie ma wejść?"

Najczęstsze pytanie w formularzu
Nie wchodź, jeśli chcesz gotowy plik i święty spokój. Znajdziesz taniej i tak go wyrzucisz w trzecim tygodniu.
Nie wchodź, jeśli chcesz, żeby ktoś Cię codziennie poganiał batem. Nie jestem nianią. Robię z Ciebie faceta, który za pół roku ogarnia to sam.
Nie wchodź, jeśli uważasz, że jedno wyjście w sobotę kasuje cały tydzień roboty. Będziemy się kłócić zamiast pracować.
Nie wchodź, jeśli szukasz sposobu, żeby dalej robić to samo i dostać inny wynik. Nie ma takiego. Nie sprzedaję bajek.
Wchodź, jeśli:

Masz dość zaczynania od zera, umiesz działać, jak dostaniesz konkretny kierunek, i chcesz odzyskać ster nad formą, nie żyć jak mnich.

Sprawdź, gdzie pęka Twój tydzień →

O kasie wprost

Najpierw policz, ile kosztuje Cię dalsze zgadywanie.

Ten rachunek nie przychodzi na konto, więc łatwo go olać. Ale płacisz go co tydzień, tylko nie widzisz przelewu.

Ten koszt nie ma końca. Płacisz go tak długo, aż ktoś pokaże Ci dokładnie, gdzie tracisz ster.

Policz teraz ostatnie pół roku samych wyjść i wyjazdów. To budżet, który już wydałeś, tylko rozszedł się na piątki i nic z niego nie zostało. Tu zostaje.

Pół roku roboty 1:1 to nie jest koszt gotowego planu z internetu i nie udaję, że jest. Nie płacisz za tabelkę. Płacisz za to, że ktoś usiądzie nad Twoim tygodniem i powie wprost, co zmienić i czemu akurat to. Dokładną kwotę podaję po formularzu, bo u każdego jest inaczej i nie strzelam na ślepo. Można rozłożyć na raty.

Pierwsze 14 dni sprawdzasz mnie bez ryzyka: nie pasuje, oddaję całą wpłatę. A jak zostajesz, masz 180 dni na twardy wynik albo zwrot. Szczegóły niżej.

Chcę przejść diagnostykę →

Bez gwiazdki

Ryzyko zdejmuję z Ciebie z dwóch stron.

Wchodzisz w robotę na pół roku i nie masz jak z góry sprawdzić, czy zagra. Dzielę to na dwie rzeczy, żebyś nie musiał wierzyć mi na słowo.

14 dni
Pełny zwrot, bez tłumaczenia
180 dni
Wynik albo zwrot

Pierwsze 14 dni: pełny zwrot, bez tłumaczenia się.

Ruszamy, poznajesz, jak pracuję i jak wygląda kontakt. Jeśli w ciągu dwóch tygodni stwierdzisz, że to nie dla Ciebie, piszesz jedno zdanie i oddaję całą wpłatę. Nie pytam dlaczego. Masz dwa tygodnie, żeby sprawdzić mnie, zanim na dobre wejdziesz w temat.

Dalej: 180 dni na twardy wynik.

Na wejściu spisujemy dwie rzeczy: co Ty robisz (raport raz w tygodniu, trening i jedzenie, które rozpisuję Ci krok po kroku) i jaki wynik bierzemy za sukces. Trzymasz swoją stronę, a po 180 dniach wynik stoi w miejscu? Oddaję całą wpłatę. Definicja sukcesu jest twarda z góry, w liczbach z pomiarów i zdjęć, więc nie ma miejsca na „mnie się wydaje, że nie działa".

Jedyny warunek po Twojej stronie: trzymać to, co ustalimy. Tyle. Bez gwiazdki, bez kruczków.

MichałPodpisuję to imieniem. Michał.
Zanim powiesz nie

To, co teraz chodzi Ci po głowie.

„Sam ogarnę."+

Może. Pytanie, czy ostatnie miesiące to potwierdzają. Trudno zdiagnozować tydzień, w środku którego siedzisz po uszy.

„To pewnie zwykły plan."+

Nie. Żaden plik z neta nie wie, że masz wyjazd w sobotę i ciężki dzień w robocie w czwartek. Ja wiem, bo czytam Twój tydzień co tydzień. Plan pobierzesz w minutę, tylko za rok wrócisz tu z dokładnie tym samym ciałem.

„Nie mam czasu."+

Właśnie dlatego robimy to pod brak czasu, nie pod idealne życie. Z wersją minimum na gorsze dni.

„Boję się, że znowu nie dowiozę."+

Uczciwa obawa. Dlatego nie robimy planu pod idealnego Ciebie z poniedziałku, tylko pod prawdziwego Ciebie z pracą, stresem i weekendem.

„Nie chcę się katować."+

I dobrze. Chodzi o sterowność, nie zakazy. Masz umieć wyjść, zjeść poza planem i wrócić bez trzydniowej cofki.

„Wolałbym gadać na żywo, nie pisać."+

Rozumiem. Tylko że pękasz nie na callu raz w miesiącu, a w środę o 22:30 i w sobotę wieczorem. Jestem w wiadomościach dokładnie tam, gdzie ucieka Ci kierownica, i reagujesz w momencie, nie tydzień później.

A od strony logistyki.

Ile czasu w tygodniu?+

Raport 5 minut. Trening godzina, 4 razy w tygodniu. Tyle. Reszta dzieje się w Twoim normalnym dniu, nie na dodatkowych godzinach.

Potrzebuję siłowni?+

Najlepiej siłownia. Da się w domu, tylko efekty idą wolniej. Jak masz dostęp do sprzętu, wyciągamy z tego więcej.

Często wyjeżdżam, da się pogodzić?+

Da się. Wyjazdy wliczam w plan, nie są wymówką. Ogarniamy, jak jeść i trenować w trasie i jak wrócić bez cofki.

Jak wygląda kontakt?+

Masz mnie w wiadomościach cały czas, piszesz i się dzieje. Raz w tygodniu raport: podsumowujemy miniony tydzień i ustawiamy następny. Bez umawiania się na godzinę.

Kto za tym stoi

Kiedyś też myślałem, że brak formy to brak charakteru.

Michał

Może masz plan, może nie. Może znasz każdą zasadę, może żadnej. Tak czy tak, jak coś nie wchodzi, słyszysz w głowie: za mało chcesz, no nie? Dziś wiem, że to za płytkie. Ludzie nie odpadają w teorii. Odpadają w konkretnych momentach: po pracy, po stresie, w piątek, w niedzielę, w poniedziałek rano.

9 lat przy tym · 180+ procesów 1:1 · działasz ze mną, nie z asystentem

Zapłaciłem za programy u pięciu trenerów z „topki". Prawie dwa lata po drugiej stronie ekranu, jako ich podopieczny. Każdy dawał plan i zostawiał mnie z weekendem. Widziałem od środka, co u nich naprawdę działało, a co było fasadą na pokaz. Co miało sens, zbudowałem od nowa pod siebie. Resztę wywaliłem. Nie zaczynałem z dobrą genetyką ani zdrowiem, dwa razy zerwane więzadło. Każdy z tych etapów przeszedłem sam. Wiem dokładnie, gdzie Cię zostawią, bo mnie tam zostawili.

Michał 2013
2013początek
Michał 2019, zerwane więzadło
2019zerwane więzadło
Michał 2020, odbudowana noga po zerwanym więzadle
2020odbudowana noga
Michał 2025
2025dziś
!

Mój największy błąd

Przez lata sam sobie wmawiałem, że jak nie wchodzi, to za mało chcę. Katowałem się pod idealnego siebie z poniedziałku i za każdym razem pękałem w piątek. Zajęło mi za długo, żeby złapać, że nie odpadałem z braku charakteru. Odpadałem, bo nikt nie ustawił mi tygodnia pod prawdziwe życie, tylko pod plan z kartki.

+

Co dorzuciłem własne

To, czego żaden z tej piątki mi nie dał: robotę na weekendzie, wyjściu i gorszym dniu, zanim znikniesz. Panel krwi na wejściu, żeby ustawiać sen, apetyt i libido od środka, a nie zgadywać z rozpiski. I procedurę powrotu po nawaleniu, żeby jeden weekend nie kasował miesiąca. Zbudowane od zera na własnych błędach, nie przepisane z cudzego kursu.

Nie jestem od „postaraj się bardziej". Jestem od „co sprawia, że przestajesz się starać". Bo tam siedzi prawdziwy problem, nie w Twojej silnej woli.
Twój ruch

Pół roku minie tak czy tak.

Te same niedziele bez napędu, te same piątki, które kasują Ci cały tydzień. Albo dalej w tym kółku, albo inaczej.

Pytanie nie brzmi, czy te sześć miesięcy minie. Minie tak czy tak. Pytanie brzmi: gdzie wstaniesz, jak się skończą, i ile jeszcze kosztuje Cię zgadywanie.

Sprawdź, gdzie pęka mój tydzień →

Diagnoza tygodnia

14 pytań o Twoim tygodniu.

Czytam je sam, nie żaden asystent, i w dobę wracam wprost, czy widzę sens współpracy.

Co się dzieje, gdy wyślesz
  1. 01Odpowiadasz na 14 pytań w jakieś 8 minut. Nic nie płacisz, nigdzie nie dzwonisz.
  2. 02W ciągu doby wracam z decyzją: wchodzimy, najpierw badania albo „nie ten moment".
  3. 03Jeśli wchodzimy, pokazuję Ci, co robimy jako pierwsze.
bez płaceniabez dzwonienia8 minutodpowiedź w 24h
Talerzihantle
TALERZIHANTLE
Michał · sześć miesięcy nad Twoim tygodniem · odpowiadam w 24h
Pracuję na energii, śnie, jedzeniu i nawykach. Nie diagnozuję i nie leczę.
180+ facetów · zwrot jak nie zagra · bez dzwonieniaPokaż mi swój tydzień →